Haviland Tuf, drobny kupiec, zgadza się wziąć udział w przedsięwzięciu, którego celem jest zdobycie porzuconego, ogromnego statku kosmicznego. Statek ten zbudowany został na potrzeby Korpusu Ekologicznego. Służył do prowadzenia wojen biologicznych. Dlatego ładownie tego 30-kilometrowego giganta wypełnione są po brzegi materiałami biologicznymi i technologią do ich przetwarzania na broń. Łakomy kąsek dla wielu. Nic dziwnego, że chciwość zaślepia uczestników wyprawy i dochodzi do konfliktu między wspólnikami. Tak zaczyna się tom zawierający kilka opowiadań, których bohaterem jest Tuf.
Po lekturze zbioru "Retrospektywa. Żeglarze nocy" odgrażałem się, że będę musiał sięgnąć po opowiadania o Tufie. Tak się złożyło, że na fali obecnej popularności Martina został on ponownie wydany. To uprościło kwestię jego zdobycia.
Tuf to postać dość specyficzna. Martin uczynił go oryginałem zarówno ze względu na wygląd, jak i cechy charakteru. Nie sposób uznać go osobę błyskotliwą. Czasami raczej sprzyja mu los, bo inaczej jego przygody mogłyby skończyć się fatalnie (właściwie już w pierwszym opowiadaniu). Swoim zachowaniem zraża do siebie ludzi. Jego specyficzny sposób wypowiadania się może drażnić rozmówców. Zwłaszcza gdy obraża ich w ten swój wykwintnie kwiecisty sposób. Inna rzecz, na ile chce ich obrazić, a na ile jest po prostu bezpośredni i pozbawiony empatii. Jest przy tym raczej flegmatyczny i sprawia wrażenie dziecinnie wręcz naiwnego. Ale może to tylko poza?
Koncentruję się na charakterystyce głównego bohatera, bo to ona decyduje o sukcesie opowiadań. Gdyby nie bohater i humor wynikający z jego konfrontacji z innymi ludźmi (ech, te dialogi), atrakcyjność tych opowiadań byłaby nikła. Wspólnym mianownikiem większości z nich są ekologia i środowisko. Zazwyczaj jest to krytyczne spojrzenie na człowieka, który w ten czy inny sposób niszczy środowisko naturalne. Współcześnie, gdy media epatują ekologią i odmieniają ją przez wszystkie przypadki, historie te trącą banałem. Tylko dzięki talentowi Martina do kreowania wyrazistych i interesujących postaci zbiór ten wypada całkiem przyzwoicie.
PS. Martin chyba nie lubi urzędników: "Potwory są istotami mitologicznymi, podobnie jak upiory, wilkołaki i kompetentni urzędnicy." (słowa wypowiedziane przez Tufa w opowiadaniu "Bestia dla Norna").