Recenzje
 
 
 
 
 
Recenzje Karola
 
Tad Williams
"Marchia Cienia"
Tad Williams Marchia Cienia

Od paru stuleci ziemie ludzi i Quarów oddzielone są Granicą Cienia. Powstanie mgieł Granicy Cienia zakończyło pewien etap walk. Najpotężniejszym państwem graniczącym z ziemiami Quarów jest Marchia Południowa. Chwilowo znalazła się w trudnym położeniu, bo jej władca, król Olin, dostał się do niewoli władcy Hierosolu. Wcześniej próbował zjednoczyć ludy Eionu przeciwko ekspansywnemu Xis, rządzonemu przez brutalnego autarchę. Jest to jedynie preludium do dalszych kłopotów. Xis wyciąga swoje długie macki aż do Marchii Południowej, by intrygować i siać zamęt. Quarowie przygotowują się do agresji na ziemie Marchii. Władca Hierosolu domaga się ręki córki króla Olina, Briony. Dzieci króla Olina stają przed trudnymi wyzwaniami.

W sumie jest to raczej średniej jakości powieść. Rozpoczyna cykl, ale nie wiem, czy sięgnę po kolejne tomy. Pomysły mało oryginalne, ale to jeszcze każdemu twórcy fantasy można wybaczyć. Gorzej, że autor czerpie inspiracje od samego siebie. Dużo tu podobieństw do cyklu "Pamięć, Smutek, Cierń" (żądza zemsty Quarów za odebranie im ich ziem, w tym zamku), trochę do "Wojny kwiatów" (magiczny lud Quarów). Ale nawet to można byłoby darować, gdyby nie fakt, że fabuła kuleje także pod innymi względami. Williams nie byłby sobą, gdyby nie przynudzał. Akcja rozwija się powoli. Tempo narracji jest rozwlekłe do bólu. Może z wiekiem mam mniej cierpliwości? Do tego wszystkiego mnóstwo patosu i zadęcia. Być może jego nadmiar dostrzegł i autor, skoro wprowadził do narracji elementy humorystyczne, ale efekt tych zabiegów jest moim zdaniem nieudany (np. co tu robią Dachowcy - postaci rodem z zabawnych opowiastek dla dzieci?). W każdym razie, chociaż nie była to strata czasu, to jednak lektura nie pozostawi jakiegoś wyraźnie pozytywnego śladu w mojej pamięci.

     
 
Site copyrights© 2010 by Karol Ginter