Statek Cesarstwa Ziemskiego "Gwiezdny Rój" jest na misji badawczej w Wielkim Obłoku Magellana. Wyprawa właśnie dobiega końca, ale w tym momencie przypadkowo zostaje odkryta stacja meteorologiczna. Jej operator popełnia samobójstwo, ale dzięki zaawansowanej technologii udaje się przywrócić go do życia. Nie na długo, bo jest on zdeterminowany, by nie ujawnić niczego Ziemianom i ściąga na siebie śmierć ostateczną. Jednak nawet ten krótki czas, przez który był ożywiony, pozwala Ziemianom zdobyć informacje o cywilizacji Pięćdziesięciu Słońc. Została ona założona przez uciekinierów z Ziemi dawno temu.
Cesarstwo Ziemskie nie pozwala na istnienie żadnym cywilizacjom. Podbija każdą, na którą się natknie. Tym razem problemem jest zlokalizowanie tej cywilizacji. Dowodząca wyprawą kapitan Laurr nadaje transmisję z ultimatum i straszy potęgą swojego statku. Mimo buńczucznych gróźb, wie, jak małe jest prawdopodobieństwo odkrycia planet zamieszkanych przez cywilizację Pięćdziesięciu Słońc. Tym bardziej, że zniecierpliwiona załoga chce już wracać do swojej galaktyki.
Ziemianom sprzyja tlący się konflikt wewnętrzny. Mieszkańcy Pięćdziesięciu Słońc to głównie Delianie i Niedelianie. Sa też jednak Mieszańcy, czyli owoc krzyżowania się tych dwóch ras. Posiadają oni nadzwyczajne zdolności umysłowe. 20 lat temu próbowali już przejąć władzę, ale przegrali. Teraz część z nich dostrzega okazję, by wykorzystać okoliczności w celu zdobycia władzy.
Mieszkańcy Pięćdziesięciu Słońc muszą zdecydować, co zrobić. Na początek wysłana zostaje misja zwiadowcza, która ma obserwować ziemski statek. Jej uczestnikiem jest przywódca Mieszańców. Jego decyzje zaważą na dalszych losach cywilizacji Pięćdziesięciu Słońc.
Kiedy czytałem tę powieść w latach 80-tch, bardzo mi się spodobała. Niestety, kiepsko się zestarzała. Nie mam nic przeciw retro s-f, ale za dużo tu potknięć logicznych. Fabuła wydaje się mało spójna i chaotyczna. Zwroty akcji nie sprawiają wrażenia przemyślanych, tylko raczej dość przypadkowych. Wątek zetknięcia cywilizacji i konfliktu międzyrasowego zostaje zepchnięty na dalszy plan i powieść przekształca się w romans. Prezentowane na kartach powieści poglądy na temat arystokracji i dziedziczenia przywilejów, czy relacji damsko-męskich, przyprawiają o ból zębów. Sam nie wiem, co mi się kiedyś w tej powieści tak spodobało. Może jako nastolatek postrzegałem świat na tyle inaczej, że mnie to nie raziło? Książka broni się jako ciekawostka, ale nic ponadto.