S. K. Tremayne
"Bliźnięta z lodu"

S. K. Tremayne Bliźnięta z lodu

Tragiczna śmierć córki, jednej z bliźniaczek, wywróciła do góry nogami życie całej rodziny. Ojciec zaczął pić i stał się agresywny. W efekcie stracił dobrze płatną pracę. Matka nie radzi sobie z rzeczywistością i marzy, żeby od niej uciec. Taką możliwość daje przeprowadzka na maleńką wyspę, która odziedziczył mąż. Najgorsze, że pozostała przy życiu bliźniaczka zaczyna twierdzić, że jest tak naprawdę tą drugą, uznaną za zmarłą.

Cała rodzina się właściwie rozpada. Rodzice mają przed sobą tajemnice. Czy wyprowadzka na odludną wyspę uratuje rodzinę, czy raczej doprowadzi do katastrofy?

Kupiłem tę książkę, bo podobały mi się powieści Toma Knoxa. Dziwiłem się, dlaczego od lat nie opublikował niczego nowego. Sprawdziłem w internecie i dowiedziałem się, że Tom Knox to pseudonim dziennikarza Seana Thomasa. Zdążył już opublikować kilka powieści pod nowym pseudonimem. Uznałem, że warto spróbować. To był błąd.

Powinienem był potraktować jako ostrzeżenie informację, że "Bliźnięta z lodu" to thriller psychologiczny. Zlekceważyłem to. No to mam za swoje. Ten typ literatury co najwyżej budzi moją irytację. Większość akcji toczy się w głowach bohaterów. Autor stara się na różne sposoby budować napięcie, ale tak naprawdę wieje nudą. Dłużyzny straszne.

Do tego antypatyczni bohaterowie, których na starcie zaklasyfikowałem jako nieprzystosowanych społecznie. To jeszcze bym zniósł, ale nadmiernie elastyczny stosunek do moralności i brak zasad czyniły ich odpychającymi. Osobiście nie znoszę kłamstwa. Kiedyś przeczytałem, że każde kłamstwo zabija fragment rzeczywistości i uznałem to za niezwykle trafne. Rozumiem społeczną rolę kłamstwa, bo sporo o tym czytałem, ale wychowano mnie według zasad, które kłamstwo piętnują.

I jeszcze jedno. Koncepcja narracji, która daje wgląd w myśli bohatera, stwarza problemy, z którymi trudno sobie logicznie poradzić. Nie da się ukryć myśli przed samym sobą. Wyrzuty sumienia atakują umysł. Ludzie radzą sobie z tym lepiej i gorzej. Nawet jeśli są pozbawieni sumienia, w swobodnym strumieniu świadomości myśli o pewnych wydarzeniach by wracały, bo ich wpływ na teraźniejszość byłby zbyt oczywisty. Tymczasem autor każe czytelnikowi wierzyć, że tak nie jest i ujawnia fakty w ramach przemyśleń bohaterów stosownie do wymogów wymyślonej fabuły. Jest to dla mnie kompletnie nieprzekonujące. Inna forma narracji, a ten zarzut można byłoby odrzucić.

Książka bardzo mnie rozczarowała. Zakładam jednak, że będą tacy, którym się spodoba. Nie wszyscy są tak rygorystyczni, by oczekiwać logiki i konsekwencji od fabuły. Dyskutowałem już o tym z wieloma osobami. Dla niektórych liczą się przede wszystkim wrażenia i emocje.

2023-04-11

Site copyrights© 2023 by Karol Ginter