Los nigdy nie rozpieszczał Reubena. Nigdy nie poznał matki, która zmarła tuż po jego urodzeniu. Ojciec i rówieśnicy go prześladują. Aż dziw, że mimo tego wyrasta na przyzwoitego młodzieńca. Wprawdzie z głową w chmurach, ale może właśnie dlatego staje w obronie księżniczki Melengaru Aristy przed trójką napastników. Na jego szczęście okazuje się, że źle zinterpretował sytuację i niebezpieczną z pozoru grupę w rzeczywistości tworzą brat księżniczki, książę Alric, i jego dwaj przyjaciele, bracia Pickeringowie. Podczas zajścia cierpi wprawdzie godność Reubena, ale zyskuje sobie przychylność arystokratów. Mimo wszystko wykazał się przecież odwagą, skoro gotów był bronić księżniczki w nierównej walce.
Hołdowanie rycerskim cnotom wciąga niczego nieświadomego Reubena w wir niezwykle groźnej intrygi. O ile księżniczka Arista nie potrzebowała pomocy, o tyle już Rose znajduje się w poważnych tarapatach. Musiała uciekać w pośpiechu, gdy przypadkiem podsłuchała rozmowę spiskowców planujących zamordowanie króla. Jest prostytutką, która znalazła się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Reuben pomaga jej znaleźć schronienie. Teraz musi znaleźć kogoś, komu będzie mógł przekazać jej tajemnicę. Tylko czy dobrze wytypuje osobę, której zaufa?
Hadrian i Royce zmierzają do Medford, do Gwen. Po drodze spotykają zubożałego arystokratę, Alberta Winslow. Oferują mu współpracę. Kiedy wreszcie docierają do Domu Medford, okazuje się, że Gwen nie chce ich widzieć. Gdy Royce odkrywa, że Gwen została brutalnie pobita w związku ze zniknięciem Rose, postanawia zemścić się na sprawcy. Tym samym wplątuje się w intrygę, która będzie miała poważne konsekwencje dla całego królestwa. Czy podejmie właściwe decyzje?
Doskonała kontynuacja przygód Hadriana i Royce'a. Autor radzi sobie coraz lepiej z konstruowaniem fabuły i kreowaniem postaci. Misternie buduje napięcie i coraz sprawniej gra na emocjach czytelnika. I oczywiście dba o zwroty akcji. Nie zawsze zupełnie nieoczekiwane, ale to już kwestia doświadczenia czytelnika. Sullivan może i nie jest jakoś szczególnie oryginalny, ale wszystkie elementy narracji umiejętnie składa w zgrabną całość. Każdy z tych elementów gdzieś już występował, ale razem tworzą coś nowego.
To, co zasługuje na uznanie, to niejednoznaczność. Dobrzy bohaterowie podejmują decyzje, które choć w danym momencie wydają się słuszne, miewają fatalne konsekwencje. Zdarzenia losowe potrafią pokrzyżować najlepszy plan. Ale i zdarza się, że porażkę można przekuć w sukces, gdy się odpowiednio do tego podejdzie. I choć czytelnik ma do czynienie z wyimaginowanym światem, to właśnie te aspekty powieści nadają jej realizmu.
I na koniec taka mała refleksja. Gdyby to nie był prequel, możliwe byłoby inne zakończenie. Aż się prosiło, by Royce bardzo zgrabnie rozprawił się ze spiskowcami, zasłużył się królestwu i równocześnie pomógł Gwen. Niestety, najlepsze rozwiązanie nie mogło zostać zastosowane, bo późniejsze losy wielu postaci już zostały opisane. Taki urok prequeli.