Michael J. Sullivan
"Epoka mitu"

Michael J. Sullivan Epoka mitu

W oczach wielu ludzi Fhrejowie są bogami. Ich długowieczność jest mylona z nieśmiertelnością. Są dużo bardziej zaawansowani technicznie. Znają obróbkę metali. Są znakomitymi architektami. Niektórzy z nich posługują się magią. Tymczasem ludzie są jeszcze w epoce kamienia. W większości gnieżdżą się w lepiankach. Są raczej na bakier z higieną. Nic dziwnego, że Fhrejowie postrzegają ich jak gatunek stojący niewiele wyżej od zwierząt. Nie mają oporów przed mordowaniem ich pod byle pretekstem.

Dwóch mężczyzn, ojciec i syn, wkracza na tereny należące do Fhrejów. Na swoje nieszczęście spotykają Fhreja. Ten postanawia ich ukarać. Jest arogancki. Myśli, że wszystko mu wolno. Morduje ojca. Rozwścieczony Raithe, syn zabitego, rzuca się na Fhreja. Być może też by zginął, ale ratuje go interwencja ludzkiego niewolnika, który wali kamieniem w głowę swojego pana. Raithe korzysta z okazji i zabija Fhreja. Tym samym zdobywa sobie miano Zabójcy Bogów.

W dahlu Rhen pojawia się mistyczka Suri. Ma zaledwie kilkanaście lat. Towarzyszy jej biała wilczyca. Spotyka się z żoną wodza, Persefoną. Przepowiada jej  nadchodzącą zagładę dla ludzkości. Persefona traktuje ją początkowo niezbyt poważnie. Jej uwagę odwracają nieszczęścia, które ją dotykają. Dowiaduje się, że jej mąż został zabity. W efekcie traci swoją dotychczasową uprzywilejowaną pozycję. Nowy wódz ani myśli słuchać jej rad.

Tymczasem Fhrejowie postanawiają wywrzeć zemstę za zabicie jednego z nich. Czy ludziom uda się przetrwać ich gniew?

Zacząłem lekturę z pewnym sceptycyzmem. Czekałem na dalsze przygody Hadriana i Royce'a, a dostałem coś kompletnie innego. Nie byłem pewien, czy nowy cykl sprosta moim oczekiwaniom. Choć wątpliwości towarzyszyły mi przez kilkadziesiąt pierwszych stron, to potem historia mnie wciągnęła. Zbyt emocjonowałem się losami bohaterów, by tropić ewentualne potknięcia autora. Sullivan umie skonstruować trzymającą w napięciu fabułę. Okrasza ją nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Tworzy ciekawą scenerię opisywanych wydarzeń. Jego uniwersum się imponująco rozrasta. Owszem, może wolałbym bardziej przenikliwych bohaterów, ale najważniejsze, że budzą sympatię i kibicowałem ich poczynaniom. Bez tego nie byłoby tych emocji.

To jedna z najlepszych powieści przeczytanych przeze mnie w tym roku. Ciężko było odrywać się od lektury. A do tego autor skutecznie zachęcił do czytania kolejnych tomów. W końcówce podrzucił tropy sugerujące, że w całej historii nie wszystko było tak, jak mogło się wydawać. Niektóre postaci rozgrywały swoje intrygi w sposób prawie niezauważalny. Na tyle subtelnie, że choć można było mieć pewne wątpliwości co do ich działań, intencji i zamiarów, to jednak nie budziły podejrzeń. A chyba powinny. Ciekawe, jak autor rozpisze to w kolejnych tomach. Choć potwornie mnie korci, by sięgnąć od razu po kolejny tom, zrobię sobie małą przerwę. Dobre książki trzeba racjonować.

2023-11-22

Site copyrights© 2023 by Karol Ginter