Recenzje Karola
Andrzej Sapkowski
"Sezon burz"
Andrzej Sapkowski Sezon burz

Wizyta w Kerack, głównej metropolii królestwa noszącego identyczną nazwę, miała być chwilą wytchnienia dla Geralta. Wiedźmin chciał tylko zjeść porządny obiad w słynnej restauracji. Zamiast tego ląduje w więzieniu oskarżony o malwersacje finansowe na niekorzyść królestwa. Wprawdzie szybko opuszcza więzienie za poręczeniem, ale zaraz okazuje się, że w międzyczasie ktoś ukradł jego miecze. Jakby tego było mało, zmuszony zostaje szantażem do zaangażowania się w intrygi czarodziejów i knowania dziedziców tronu Kerack. O ile zmagania z potworami są dla wiedźmina chlebem powszednim, to w gąszczu ludzkich spisków i tajemnic czuje się nieswojo, a czasami jest wręcz zwyczajnie zagubiony.

Minęło wiele lat od mojej ostatniej lektury książki o wiedźminie. Od razu przyznaję, że nie byłem nigdy wielkim admiratorem powieści, choć opowiadania wciąż uważam za genialne. Teraz, czytając "Sezon burz", mogłem sobie odświeżyć wspomnienia i przypomnieć, za co powieści te lubiłem, a za co nie.

Styl narracji Sapkowskiego jest dość charakterystyczny. W wymyślonym przez siebie uniwersum umieszcza współczesne tematy i motywy (ot, chociażby wystawianie faktur, czy odwołania do dialogów z filmu "Casablanca"). Dawno temu nie zawsze mi się to podobało, ale teraz uważam to za duży plus. To taka zawoalowana forma komentarza, czy refleksji na temat współczesności. Za to irytuje mnie na tym tle sztuczne archaizowanie języka. Zawsze irytowało i nigdy nie przestanie irytować.

Nigdy też nie podobało mi się epatowanie przez Sapkowskiego wulgarnym językiem. Może to tylko moje odczucie, ale modę na wulgaryzmy zapoczątkowało kino polskie w latach 90-tych ubiegłego wieku. Nie rozumiem, dlaczego autor modzie tej hołduje. Liczy, że zaszokuje czytelnika? A może, że rozbawi? Że wychowani w cieplarnianych warunkach czytelnicy podczas lektury dostaną wypieków i będą chichotać nerwowo? O ile w "Psach" wulgaryzmy miały wzmocnić przekaz i lepiej sportretować określone środowisko, to co usiłuje dać do zrozumienia czytelnikowi Sapkowski?

Cenię Sapkowskiego za specyficzny humor. Jest on okraszony dużą ilością goryczy, ale widać taki pogląd na świat ma autor. Z tej wizji świata bierze się zapewne karykaturalne przerysowanie wad postaci pojawiających się na kartach powieści.

Na mój odbiór powieści duży wpływ ma fakt, że autor ma problem z trzymaniem się głównego wątku. Historia świetnie się początkowo zapowiadała, ale potem gdzieś zdryfowała. Pojawiają się wątki, które - choć na swój sposób bardzo ciekawe - rozbijają fabułę. Chyba że w planie jest kontynuacja, która w jakiś sposób wątki te wykorzysta.

Ogólnie, po lekturze mam mieszane uczucia. Tylko czy mogłem spodziewać się czegoś innego? W końcu nie jest to książka debiutancka. A zresztą, pomarudzę, a i tak kupię kolejną powieść o wiedźminie, jeśli się ukaże. Bo po prostu polubiłem tę postać.

Site copyrights© 2014 by Karol Ginter