Andrzej Sapkowski
"Ostatnie życzenie"

Andrzej Sapkowski Ostatnie życzenie

Tom zawiera pierwsze opowiadania o Geralcie, czyli włóczącym się po świecie w poszukiwaniu zarobku Wiedźminie. Jego pracą jest zabijanie potworów. Nie wiedzieć czemu, dość często okazuje się, że dużo większym wyzwaniem jest dla niego stawianie czoła ludziom niż potworom. Prawie wszystkie opowiadania już kiedyś czytałem, ale teraz mogłem je sobie przypomnieć.

Pierwsze opowiadanie o Wiedźminie przeczytałem w "Fantastyce". Byłem wtedy w pierwszej klasie technikum. Sukcesywnie, w "Fantastyce", a potem "Nowej Fantastyce", ukazywały się kolejne przygody Geralta. Lubiłem je, ale jakoś nigdy nie stałem się wielkim fanem. To może wydawać się dziwne, ale kiedy ukazały się zbiory opowiadań, nie sięgnąłem do nich. Nawet gdy spędzałem godziny grając w "Wiedźmina 3", pozostałem niewzruszony i do twórczości Sapkowskiego nie wróciłem. Dopiero teraz, kiedy pojawił się serial Netflixa, postanowiłem to skorygować. I jestem zachwycony.

To są naprawdę genialne opowiadania. Sprawnie napisane. Pełne aluzji i nawiązań. Odwołujące się do baśni i legend, ale ukazujące je w zupełnie innym świetle. A nade wszystko, okraszone dużą dawką humoru.

Sapkowski zaczął tymi opowiadaniami tworzyć swoje uniwersum, w którym nie wszystko wygląda tak, jak w klasycznych baśniach i legendach. Ma też talent do kreowania ciekawych, pełnokrwistych postaci. Jak tu nie polubić Bestii, która wcale nie pragnie, by jakaś Piękna ją odczarowała? Jak nie polubić diabła, który notorycznie płata ludziom psikusy, ale wcale nie chce nikogo skrzywdzić? Itp., itd.

Niby o wszystkim tym pamiętałem, a jednak zdumiewa mnie, że choć przez te trzydzieści kilka lat od lektury pierwszego opowiadania przeczytałem setki opowiadań i powieści, Sapkowski wciąż wypada doskonale. To o czymś świadczy, bo nierzadko, gdy teraz sięgam po jakąś staroć, jedynym co ratuje powieść, czy opowiadanie jest sentyment. W końcu, przeczytałem w międzyczasie mnóstwo dobrej literatury. To znacznie podniosło poziom moich oczekiwań. A tymczasem Sapkowskiemu udało się mnie raz jeszcze oczarować. Może nawet bardziej niż lata temu.

Site copyrights© 2020 by Karol Ginter