Recenzje Karola
James Rollins
"Lodowa pułapka"
James Rollins Lodowa pułapka

Podczas badania arktycznej czaszy lodowej, amerykańska łódź podwodna "Polar Sentinel" odkrywa porzuconą stację naukową. Wszystko wskazuje na to, że przed wielu laty prowadzili tam tajemnicze eksperymenty radzieccy naukowcy. Eksperymenty, które nie powinny ujrzeć światła dziennego nawet po upływie ponad pół wieku. Rosjanie wysyłają więc na miejsce atomowy okręt podwodny, który ma zniszczyć wszystkie dowody. Jednak dowódca ekspedycji chce nie tylko zniszczyć bazę. Jego osobista vendetta może narazić świat na niespotykany kataklizm.

Początek był intrygujący. Przyglądałem się, jak Rollins rozstawia figury na szachownicy. Przygotowuje rozgrywkę. Przedstawia bohaterów. Pojawiły się pewne zgrzyty logiczne, ale przymknąłem na nie oko, licząc, że autor jakoś z nich wybrnie. Myliłem się. Było coraz gorzej. Absurd gonił absurd. Nie mam bynajmniej na myśli pomysłów dotyczących eksperymentów. To czysta fantastyka i w tym zakresie trudno stawiać zarzuty, bo to przecież taki typ literatury. Nijak jednak nie potrafię pojąć, po co niby Amerykanie zdradzają Rosjanom, że odkryli ich starą bazę, zanim zabezpieczyli wszystkie znalezione materiały itd. Od tego momentu robi się już tylko coraz dziwniej. Rollins usilnie stara się wmówić czytelnikowi, że jest jakaś logika w sekwencji wydarzeń, które potem następują, ale one nijak nie trzymają się kupy. Niestety, gniot. To już chyba taka specyfika twórczości Rollinsa, że tylko co którąś książkę da się czytać.

Site copyrights© 2015 by Karol Ginter