Podróż pod fikcyjnym nazwiskiem nie uchroniła córki prezydenta USA przed porwaniem. Jacht, którym płynęła, został zaatakowany przez somalijskich piratów. Ona została uprowadzona w nieznanym kierunku, a wszystkie pozostałe osoby przebywające na pokładzie zostały brutalnie zamordowane.
Zadanie odnalezienia i uratowania córki prezydenta zostaje powierzone SIGMIE. Agenci SIGMY podążają tropem porywaczy. Jest to niezwykle trudne, bo świadkowie zdarzeń są bezwzględnie mordowani. Wszystko wskazuje na to, że za porwaniem stoi tajna organizacja przestępcza, z którą SIGMA ścierała się już wcześniej: Gildia. Porwanie nie jest zatem przypadkowe. Co więcej, porywaczom najwyraźniej wcale nie zależy ani na okupie, ani na szantażu. Mają zupełnie inne cele. Od rozwikłania tej zagadki zależy nie tylko los porwanej, ale także losy SIGMY i całych Stanów Zjednoczonych.
Dość typowa powieść Rollinsa. Nawet wrócili templariusze, jak na porządną książkę ze spiskiem w tle. Przywykłem już do tego, więc tłumię odruchy analityczne. Klasyfikuję tę twórczość jako hybrydę fantastyki i sensacji. To pozwala mi utrzymać w ryzach zmysł krytyczny, który w przypadku powieści sensacyjnej oczekiwałby więcej realizmu. Doceniam za to inne walory twórczości Rollinsa. Jest niezawodny, jeśli chodzi o umiejętność budowania napięcia i szybkie tempo akcji. Dlatego książkę pochłonąłem szybko i przyjemnie umiliła mi ona czas. A kreatywność autora wciąż podziwiam.