Recenzje Karola
John Maddox Roberts
"Saturnalia"
John Maddox Roberts Saturnalia

Decjusz Cecyliusz Metellus młodszy wraca do Rzymu z zesłania na wyspę Rodos. Rodzina potrzebuje jego talentów. Niedawno zmarł potężny członek rodziny. Krążą plotki, że nie była to śmierć naturalna. Wielu podejrzewa wdowę o podanie trucizny. Decjusz ma wyjaśnić tajemnicę zgonu, czy może raczej - jak chciałaby tego rodzina - potwierdzić podejrzenia. Wkrótce przekonuje się, że zmarły miał tak wielu wrogów, że lista podejrzanych jest bardzo długa. Musi lawirować w sieci intryg politycznych i spisków schyłku Republiki. I jakby tego było mało, wpada na trop zakazanego kultu związanego z obchodzonymi hucznie Saturnaliami. Zamachy na jego życie dowodzą, że nadepnął na odcisk komuś, kto nie chce, by wtykał nos w nie swoje sprawy.

Autora kojarzę przede wszystkim z powieści o Conanie, które czytywałem w latach 90-tych. Sięgając po "Saturnalia" zaryzykowałem. Okazało się, że jest to kolejny tom cyklu. Na szczęście dla mnie, każdy tom to samodzielna opowieść, choć pojawiają się odwołania do wcześniejszych wydarzeń.

Roberts pozytywnie mnie zaskoczył. Misternie odtwarza zawiłości polityki tamtego okresu dziejów Rzymu. Dba o właściwe tło obyczajowe i detale z życia codziennego. Jak na mój gust wykonał kawał dobrej roboty (być może specjaliści od republikańskiego Rzymu by się ze mną nie zgodzili). Fabuła ciekawie skonstruowana. Autor myli tropi i dba o zwroty akcji. Bardzo przyzwoita historia kryminalna osadzona w realiach starożytności. Doskonała porcja rozrywki. I tylko chwilami coś dziwnie zgrzytało, np. gdy dialog nagle dryfował w stronę absurdu. To chyba tłumacz miejscami miał trudności z odnajdywaniem właściwego znaczenia słów.

Site copyrights© 2015 by Karol Ginter