Abbey Strow i jej przyjaciółka Jackie są świadkami wejścia w atmosferę meteoru. Czystym przypadkiem Abbey udaje się sfotografować jego tor lotu. Postanawia więc odnaleźć meteoryt, wietrząc w tym szansę na spory zysk. Zadanie nie jest proste, bo wymaga przeszukania wielu wysp u brzegów Maine. Nie można tego zrobić bez łodzi, dlatego Abbey kradnie łódź ojca. Świadkiem jej wypłynięcia jest Randall Worth, dawny kolega czasów szkolnych, a teraz drobny przestępca i narkoman. Nie chcąc zdradzić prawdziwej przyczyny wypłynięcia, dziewczyny okłamują go, że wypływają w poszukiwaniu skarbu. Na ich nieszczęście, Randall nie tylko bierze to za dobrą monetę, ale ponadto postanawia je śledzić i we właściwym momencie zabrać im skarb. Płynące od wyspy do wyspy dziewczęta nie są świadome podążającego za nimi zagrożenia.
W Glandale w Kalifornii zamordowany zostaje profesor Freeman. Został on zwolniony niedawno z pracy z IBRN, gdzie zajmował się misją marsjańską. Na jego stanowisko awansuje Mark Corso. Corso, były student Freemana i jego zaufany współpracownik, otrzymuje teraz paczkę zawierającą dysk twardy wyniesiony w tajemnicy z IBRN. W dołączonym liście Freeman prosi o tymczasowe przechowanie dysku, co w zaistniałych okolicznościach stawia Corso w sytuacji dość niezręcznej, bo dysk został wyniesiony nielegalnie. Jeśli zatem ujawni fakt posiadania dysku, wybuchnie afera, która może zaszkodzić jego karierze. Jeśli nie ujawni, a sprawa wyjdzie na jaw, jego kariera też będzie skończona. Corso decyduje się zachować całą sprawę w tajemnicy. Równocześnie postanawia kontynuować badania swego promotora, który odkrył tajemnicze źródło promieniowania gamma w Układzie Słonecznym. Kiedy jednak usiłuje zainteresować sprawą swojego bezpośredniego zwierzchnika, spotyka się z jego wyraźną niechęcią. Jest na tyle uparty, a do tego przekonany o słuszności swoich wniosków, że kontynuuje badania. Nie wie, jak wielkie nieszczęście ściągnie na siebie w ten sposób.
Wyman Ford otrzymuje zadanie wytropienia źródła pochodzenia dziwnych kamieni szlachetnych, które właśnie trafiły na rynek. Stanowią one problem, bo zawierają radioaktywny pierwiastek, są zatem niebezpieczne dla ludzi. Ford rusza do Kambodży, skąd kamienie są przywożone. Stara się ustalić dokładną lokalizację kopalni. Dowiaduje się, że wydobyciem kierują dawni Czerwoni Khmerzy, korzystający z niewolniczej pracy okolicznej ludności. Gdy dociera w okolice kopalni, przekonuje się naocznie, że kopalnia to prawdziwy obóz koncentracyjny, w którym ludzie giną z wycieńczenia, od promieniowania i kul strażników. Decyduje się zniszczyć kopalnię, choć jego waszyngtońscy zleceniodawcy wcale sobie tego nie życzyli. Chwilowo jest to jednak jego najmniejsze zmartwienie, bo najpierw musi zrealizować swój ambitny plan, co wcale nie jest łatwe, gdy ma się do pomocy tylko jedną osobę, a przeciw sobie uzbrojonych po zęby żołnierzy.
Douglas Preston znów pokazał się z najlepszej strony. Pomysłowa intryga. Wartka akcja. Dobrze budowane napięcie. Stopniowe odkrywanie przed czytelnikiem tajemnicy, która stoi za oddalonymi od siebie i pozornie niezwiązanymi ze sobą wydarzeniami. Tym razem uczciwie mogę polecić lekturę powieści Prestona. Znalazłbym zaledwie kilka drobnych potknięć narracyjnych, ale nie są one w stanie popsuć przyjemności z czytania. Tak naprawdę, największym nieporozumieniem - kolejny zresztą już raz - jest tłumaczenie tytułu. Generalnie książka jest mieszanką kilku gatunków literatury i nawet byłem lekko zaskoczony ostatecznym kierunkiem, w którym podążyła fabuła. Osobiście bardzo mi się ten kierunek spodobał, ale z pewnością są i tacy, którym się on nie spodoba. To już jednak ich problem. Ja za to cieszę się, że "Mistyfikacja" była tylko epizodem, o którym trzeba jak najszybciej zapomnieć, i autor zachował dobrą formę. |