Corrie Swanson bardzo chce uniezależnić się finansowo. Wsparcie, którego udziela jej od lat agent Pendergast, uwłacza jej dumie. Gdyby Corrie udało się napisać pracę naukową, która zdobyłaby nagrodę, oznaczałoby to fundusze na dalszą edukację. Jednak znalezienie odpowiedniego tematu pracy nie jest zadaniem łatwym. Dopiero podpowiedź archiwisty naprowadza Corrie na trop serii morderstw, których miał dokonać niedźwiedź ludojad w miasteczku Roaring Fork w Kolorado w czasie gorączki srebra.
Corrie musi udać się do Roaring Fork, żeby przeprowadzić odpowiednie badania na potrzeby pracy. Szybko trafia na opór miejscowych elit, które nie życzą sobie rozgrzebywania przeszłości. Wówczas daje o sobie znać buntownicza natura Corrie. Podopieczna Pendergasta postanawia złamać prawo, byle tylko osiągnąć swój cel. Odkrywa dzięki temu, że morderstw nie dokonał niedźwiedź ludojad. Tyle tylko, że łamiąc prawo, pakuje się w poważne kłopoty. Z odsieczą przybywa niezawodny agent Pendergast. Razem spróbują dociec, jaką tajemnicę skrywa Roaring Fork. Ci, którzy nie chcą, by wyszła ona na jaw, gotowi są do popełnienia każdej zbrodni.
Już wiele lat temu, recenzując "Siarkę", stwierdziłem, że Pendergast ma w sobie coś z Sherlocka Holmesa. Tym razem autorzy dali ujście swej fascynacji twórczością Conan-Doyle'a. Intryga wymaga, by Pendergast odkrył tajemnicę zaginionego opowiadania o Sherlocku. Świetny pomysł. Przynajmniej dla mnie, bo w swoim czasie też zaczytywałem się twórczością Conan-Doyle'a.
Bardzo dobra, wielowątkowa powieść. Doskonała intryga. Zaskakujące zwroty akcji. Oby autorzy pisali takich książek jak najwięcej.
Warto też wspomnieć o opowiadaniu umieszczonym jako dodatek do powieści. To coś w stylu dawnych opowieści niesamowitych. Intrygująca, ciekawa i trzymająca w napięciu historia.