Larry Niven
"Tron Pierścienia"

Larry Niven Tron Pierścienia

Wędrówka Luisa Wu po Pierścieniu trwa już wiele lat. Zestarzał się. Nie chce jednak skorzystać z oferty lalkarza, który proponuje mu odzyskanie młodości. Wie, że w przypadku lalkarzy wszystko ma swoją cenę.

Lalkarz Zatylny (tak to bywa, gdy zmieniają się tłumacze - w "Budowniczych Pierścienia" nazywał się "Najlepiej Ukryty") nadal tkwi w statku kosmicznym uwięzionym w magmie. Uważnie obserwuje, co dzieje sie na Pierścieniu. Może to robić dzięki rozmieszczeniu na Pierścieniu wielu kamer. Intryguje go rola protektorów.

Zastanawiam się, czy - poza kwestiami finansowymi - za powstaniem tej powieści stał jakikolwiek pomysł. Fabuła jest bardzo chaotyczna. Początkowo koncentruje się na wojnie z wampirami. Walkę toczy koalicja różnych ras, których przedstawiciele spotkali się z Luisem Wu. Po pewnym czasie Niven porzuca ten wątek, by przenieść akcję w zupełnie inne miejsce. Zaczyna kompletnie inną opowieść. Pretekstem do tego jest podróż kilku uczestników wcześniejszych walk do odległych obszarów na krawędzi Pierścienia. Tu na pierwszy plan zaczyna wybijać się wątek roli protektorów w dziejach Pierścienia. I nagle Luis Wu, który pojawiał się ledwie epizodycznie, znowu staje się postacią pierwszoplanową.

Nie wiem, o co właściwie autorowi chodziło? Co chciał przekazać? Opisuje losy jakichś postaci, a potem nagle o nich zapomina i wprowadza nowe. Czemu ma to służyć? O ile początkowo byłem lekturą nawet zaintrygowany, to z czasem kompletnie straciłem zainteresowanie książką. Tym bardziej, że koncepcja protektorów od zawsze budzi moje wątpliwości.

Autor domyślnie zakłada, że wysoka inteligencja musi skutkować myśleniem racjonalnym i naukowym. Niby dlaczego? Ludzie inteligentni mogą posługiwać się myśleniem magicznym i często to robią. Sekty religijne zyskują wyznawców przede wszystkim wśród tych inteligentnych, którzy szukają odpowiedzi. Ludzie pozbawieni inteligencji nie poszukują odpowiedzi.

Jeżeli samoloty nie powstały już tysiące lat temu, to nie dlatego, że brakowało ludzi inteligentnych. Po prostu zdobywanie wiedzy jest procesem mozolnym, w którym wielokrotnie popełniane są błędy. Wyciąganie błędnych wniosków przez naukowców nadal się nie skończyło. I nigdy się nie skończy. Rozwój wymaga stawiania tez i ich weryfikowania. To oznacza, że wiele tez zostanie zweryfikowanych negatywnie. A jedyny problem polega na tym, że twórcy teorii bronią ich czasami do upadłego, nawet gdy udaje się dowieść empirycznie ich fałszywości. Co zrobiłby protektor z błędną teorią, którą wymyślił? Nagiąłby fakty, czy zmienił teorię? Jak bardzo w sferze psychologii przypominałby człowieka? W uniwersum Nivena wszystkie istoty portretowane są w oparciu o ludzką psychologię. Ich motywacje są zrozumiałe, bo odwołują się do ludzkich motywacji. Trudno wymyślić kompletnie coś obcego. To zresztą problem wszystkich pisarzy.

Kwestią, którą autor traktuje jak oczywistość, jest światopogląd naukowy. Nivenowi wydaje się, że zdobycie obiektywnej i rzetelnej wiedzy o otaczającym świecie jest dla osoby inteligentnej rzeczą niezwykle prostą. Nic bardziej mylnego, gdy spojrzymy na historię ludzkości. Czy protektor, nie mając na starcie wiedzy na temat pochodzenia zjawisk fizycznych, na pewno wymyśliłby naukę, czy może jednak religię? Czy chcąc zmniejszyć dyskomfort psychiczny wywołany dysonansem poznawczym nie robiłby tego samego, co wielu ludzi, czyli czy nie ignorowałby niewygodnych faktów?

Cywilizacja technologiczna to wypadkowa wielu czynników, wśród których istotne były także takie ludzkie przywary jak lenistwo i chciwość. Kiedy w starożytności wymyślono maszynę parową, nie wiedziano, co można byłoby z tym wynalazkiem zrobić. Tania praca niewolników czyniła pracę mechaniczną niepotrzebną. Takich przykładów byłoby wiele. A konkluzja jedna: sama inteligencja nie wystarczy do stworzenia zaawansowanej technologii.

Zmierzam do tego, że kwestionuję tezę autora o determinizmie rozwojowym, który zakłada, iż celem inteligencji musi być stworzenie zaawansowanej cywilizacji technicznej. Dlatego idea protektorów wydaje mi się raczej kuriozalną ciekawostką. Gdyby fabuła mnie wciągnęła, nie pastwiłbym się nad tą koncepcją. Ale nie wciągnęła.

2020-09-29

Site copyrights© 2020 by Karol Ginter