W 1805 roku uformowała się trzecia koalicja antyfrancuska. W jej skład weszły Austria, Neapol, Rosja, Szwecja i Wielka Brytania. Wydarzeniem, które przyśpieszyło jej powstanie była koronacja cesarska Napoleona w 1804 roku. Napoleon dość późno zorientował się, że na horyzoncie gromadzą się chmury wojny. Dysponował armią liczącą około 250 tysięcy żołnierzy, na którą składali się przede wszystkim Francuzi i nieliczne posiłki ze sprzymierzonych z Napoleonem państw niemieckich. Tymczasem miał przeciw sobie 250 tysięcy żołnierzy austriackich, 200 tysięcy rosyjskich i 50 tysięcy brytyjskich, szwedzkich i neapolitańskich, czyli w sumie półmilionową armię. Tyle tylko, że armia ta nie była skoncentrowana.
Wojnę rozpoczęły wojska austriackie, które zaatakowały sprzymierzoną z Napoleonem Bawarię. Na obszar Bawarii wtargnęła 100-tysięczna armia cesarza Franciszka. Napoleon musiał podjąć decyzję, gdzie skierować swoją armię. Uznał, że największym zagrożeniem jest chwilowo armia austriacka, wobec czego postanowił uderzyć w kierunku doliny Dunaju, gdzie skoncentrowana była główna część sił austriackich. Ostatecznie działające na Pomorzu wojska szwedzkie były nieliczne, a podobnie rzecz się miała z oddziałami brytyjskimi i neapolitańskimi na południu Włoch. Z kolei wojska rosyjskie dopiero maszerowały przez ziemie polskie, aby połączyć się z austriackim sojusznikiem.
Jedynym atutem Napoleona mogła być teraz szybkość. Wielka Armia ruszyła do forsownego marszu. Konie padały z wyczerpania, rozpadały się koła armat, ale żołnierze szli wciąż naprzód. Dowodzący wojskiem austriackim w Bawarii generał Mack, poinformowany o nadejściu Wielkiej Armii, postanowił przyjąć bitwę. Nie chciał narazić się na zarzut tchórzostwa niepotrzebną ucieczką. I to był błąd. Napoleon był doskonałym strategiem i taktykiem. Otoczył wojsko austriackie pod Ulm i w krótkim czasie zmusił do kapitulacji. Do niewoli trafiło 60 tysięcy żołnierzy austriackich. Wielka Armia ruszyła teraz na Wiedeń. Wiele zależało od zdobycia mostu przez Dunaj w okolicy Wiednia. Gdyby Austriacy go zniszczyli, przeprawa przez Dunaj mogłaby stanowić dla Napoleona poważną przeszkodę. Mostu broniła załoga austriacka, która mogła go w każdej chwili zniszczyć. Rozwiązanie siłowe było zatem dość niebezpieczne. Problem rozwiązał podstęp. Podstęp banalnie prosty, ale wymagający tupetu i odwagi. Broniący mostu Austriacy dostrzegli zbliżającą się kawalerię francuską. Piechota austriacka przygotowała się do strzału. Zanim jednak oddano strzały, jadący na czele oddziału kawalerii generał Bertrand krzyknął:
- Stać! Co chcecie robić? Nie strzelać? Pokój zawarty! Czy nie wiecie?
Zdezorientowani żołnierze austriaccy wstrzymali się przed oddaniem salwy. Zapanowała wśród nich konsternacja: co robić? Ktoś pobiegł z informacją o pokoju do dowodzącego obroną księcia Augsberga. Książę też nie bardzo wiedział co robić, bo nie miał żadnych informacji o pokoju. Udał się zatem na rozmowę z generałem Bertrandem. Ten potwierdził to, co mówił wcześniej: zawarto pokój. Po szczegółowe informacje kazał się udać do marszałka Murata. Książę Augsberg ruszył zatem szukać marszałka. Tymczasem na moście zapanowało zamieszanie. Skoro zawarto pokój, Austriacy przestali bronić mostu i nie strzelali do stopniowo przemieszczających się po nim Francuzów, co oznaczało utratę kontroli nad sytuacją. Książę Augsberg odnalazł marszałka Murata. Murat wdał się z nim w długą rozmowę, w której potwierdził informację Bertranda. Słyszał o zawarciu pokoju. Książę Augsberg, nie mający na ten temat żadnych informacji, nie bardzo wiedział co w tych okolicznościach zrobić, skoro jego zwierzchnicy nie wydali żadnych zaleceń w kwestii przemarszu wojsk francuskich. Kwestia była już jednak bezprzedmiotowa, gdyż żołnierze Wielkiej Armii zdążyli obsadzić most i przeprawiali się na drugą stronę. Obrona była niemożliwa. Droga na Wiedeń stała przed Napoleonem otworem. Most zdobyto bez żadnych strat. Wystarczył blef.
13 listopada 1805 roku Napoleon wkroczył do Wiednia, z którego zdążył uciec cesarz Franciszek. Rozbicie części wojsk austriackich i zdobycie Wiednia nie rozstrzygało jeszcze całej kampanii. Tę rozstrzygnęła bitwa pod Austerlitz, zwana bitwą trzech cesarzy. Bitwa ta uważana jest za największy triumf Napoleona. Pobił w niej wojska cesarzy Franciszka i Aleksandra. Aleksander był tak zdumiony i załamany tą klęską, że aż się rozszlochał. Nic dziwnego, jeden ze świadków, walczący po stronie rosyjsko-austriackiej, stwierdził:
"Widziałem kilka przegranych bitew lecz nawet myśl mi nie zaświtała, że można ponieść podobną klęskę."