W zamachu bombowym w Paryżu ginie kilkoro Brytyjczyków. Co ciekawe, nikt nie wie, że wybierali się do Paryża. Utrzymywali w tajemnicy wyjazd i spotkanie. Zagadka ich śmierci nie daje spokoju szefowi Inspektoratu Naukowo-Medycznego, Johnowi Macmillanowi. Nazwiska zabitych przywołują tajemnice sprzed lat.
Steven Dunbar opuścił Inspektorat Naukowo-Medyczny, ale nie jest zadowolony z nowej pracy. Kiedy dowiaduje się o ciężkiej chorobie John Macmillana, ulega jego prośbom i wraca do swej dawnej pracy. Podejmuje śledztwo w sprawie osób zabitych w Paryżu. Ustala, że są oni powiązani z reformą opieki zdrowotnej sprzed lat. Podobno była ona sukcesem, a jednak się z niej wycofano. Co dziwne, osoby, które przed laty zainteresowały się szczegółami wdrażania reformy, zostały zamordowane.
Śledztwo dotyczące sprawy sprzed lat musi zejść na drugi plan, gdy pojawia się groźba zamachu terrorystycznego z użyciem broni biologicznej. A może jest jakiś związek między zamachem w Paryżu, a aktualnymi wydarzeniami w Wielkiej Brytanii?
Ken McClure w swej powieści w przejaskrawiony sposób pokazuje sposób myślenia polityków o służbie zdrowia. Wskazuje na nieszczęście, jakim jest dla opieki zdrowotnej rachunek ekonomiczny. Z fabuły przebija duże rozgoryczenie polityką. Trudno się z autorem nie zgodzić, ale z drugiej strony, to wyborcy decydują o tym, kto nami rządzi. I o tym nie wolno nigdy zapominać. Także ci, którzy nie chodzą głosować, decydują w konsekwencji o tym, kto nami rządzi. Kiedy więc zaczynamy obrzucać błotem polityków, powinniśmy raczej zrobić rachunek sumienia. Dunbar, który odrzuca możliwość udziału w wyborach, w efekcie umacnia patologię.
Pomijając ten wtręt dotyczący obrazu polityki i stosunku do niej bohatera, nie mam się czego przyczepić. Fabuła jest dobrze skonstruowana. Trzyma w napięciu. Powieść czyta się szybko. Pewnie będę szukał kolejnych powieści autora.