Rodzina Hogbenów o niczym innym nie marzy, jak tylko o spokojnym życiu na uboczu. Wyprowadzili się na głęboką prowincję. Trzymają się z dala od cywilizacji. A mimo wszystko jakoś zawsze tak się dzieje, że ściągają na siebie uwagę. Jak najbardziej zasłużoną oczywiście. W końcu są mutantami o niesamowitych nadnaturalnych zdolnościach. Latanie i niewidzialność to tylko mała próbka ich możliwości. Mają też instynktowne talenty techniczne. Nic nie wiedzą o teoriach naukowych i technologii. A jednak budują urządzenia, o których reszta ludzkości może tylko marzyć. Potem muszą się mierzyć z konsekwencjami swoich genialnych wynalazków.
O losach Hogbenów opowiada tylko część utworów w zbiorze. Równie dobre są opowiadania o genialnym wynalazcy Gallagherze. Na doczepkę trafiły tu jeszcze dwa zupełnie inne opowiadania. Wszystkie okraszone dużą dawka humoru. Z pomysłem. Ze zwrotami akcji. Świetna rozrywka. Staroć, ale na wysokim poziomie.