Recenzje
 
 
Recenzje Karola
 
Dean Koontz
"Dobry zabójca"
Dean Koontz Dobry zabójca

Tim Carrier pracuje jako murarz. Tradycyjnie wieczorem zachodzi do baru prowadzonego przez jego przyjaciela. Także i w ten poniedziałkowy wieczór usiadł przy stoliku i powoli sączył piwo. Ten dzień miał być jednak inny. Tim zostaje omyłkowo wzięty za płatnego mordercę. Głupi zbieg okoliczności, ale co zrobić z nabytą właśnie wiedzą o osobie, która ma zostać zabita? Jest zbyt inteligentny na to, by wierzyć, że okłamanie prawdziwego płatnego mordercy rozwiąże problem. Może tym sposobem zdobyć trochę czasu dla wskazanej przez zleceniodawcę ofiary, ale nie odwiedzie przecież zleceniodawcy od jego zamiaru. Los ofiary znalazł się tym samym w rękach Tima. Niestety, płatny morderca oddala się z miejsca spotkania policyjnym samochodem, co wyklucza możliwość szukania pomocy u stróżów prawa. Pozostaje skontaktować się bezpośrednio z osobą wskazaną jako cel. Jest nią pisarka Linda Paquette. Ucieczka przed płatnym mordercą nie jest rzeczą łatwą. Szczególnie, kiedy ma on wsparcie instytucji mających z definicji chronić obywateli. Tim nie jest jednak przeciętnym obywatelem i szybko udowadnia wybitny talent na polu walki o przetrwanie.

W pewnym sensie fabuła jest dość schematyczna. Koontz nie proponuje niczego szczególnie oryginalnego. Sam chociażby wielokrotnie eksploatował wątek tajnej organizacji obejmującej sfery rządowe, która zajmuje się eliminacją niewygodnych obywateli. W kilku wcześniejszych recenzjach krytykowałem go za to. Tym razem jednak fabuła jakoś się broni. Autor balansuje na krawędzi przesady, ale nie osuwa się w przepaść absurdu. Powieść jest na tyle przyzwoicie napisana, że nawet pewne potknięcia fabularne i daleko posunięta niewiedza w kwestiach technicznych (mógłby się podszkolić np. w wiedzy na temat zabezpieczeń systemów kontroli dostępu) nie psują przyjemności z lektury. Książka przyzwoita, ale daleko jej do szczytowych osiągnięć autora.

     
 
Site copyrights© 2010 by Karol Ginter