Recenzje
 
 
Recenzje Karola
 
Colin Kapp
"Formy chaosu"
Colin Kapp Formy chaosu

Mężczyzna odzyskuje przytomność na planecie Onaris atakowanej przez Niszczycieli. Nie wie kim jest, ani co tu robi. Za to słyszy głosy w swojej głowie. Nie jest to bynajmniej oznaka obłędu. Dzięki tym głosom poznaje swoje imię i dowiaduje się, że jest agentem Komanda wysłanym ze ściśle tajną misją. Przekaźnik biotroniczny wszczepiony do jego mózgu pozwala na utrzymywanie komunikacji, a wszelkie bodźce, które odbiera, są przesyłane do centrum kontrolnego. Amnezja to skutek uboczny zabiegów, którym go poddano. Dzięki hipnosyntezie osobowości ma przejąć tożsamość jednego z wybitnych specjalistów zajmujących się teoriami Chaosu. To właśnie ten człowiek jest celem ataku Niszczycieli. Bron, bo tak brzmi imię bohatera, rzeczywiście zostaje uprowadzony przez Niszczycieli. Plan zakłada, że pozna lokalizację bazy Niszczycieli, co pozwoli ich zniszczyć. A przynajmniej tak myśli Bron. Amnezja sprawiła, że zapomniał o swoich prawdziwych zamiarach. Krok po kroku odkrywa jednak, że to nie Niszczyciele są zagrożeniem dla ludzkości i to nie oni stoją za zagładą wielu planet. Kluczem do zagadki są formy Chaosu.

Minęło 25 odkąd pierwszy raz czytałem "Formy chaosu". Tak jak i wielu innych czytelników, zawdzięczałem tę lekturę "Fantastyce". Była to chyba pierwsza czytana przeze mnie powieść, w której bohater cierpi na amnezję i stopniowo odkrywa prawdę o sobie i otaczającym świecie. Zabieg ten pozwala autorowi na wywracanie fabuły do góry nogami wraz z przypominaniem sobie przez bohatera różnych faktów z przeszłości. Powieść, choć jest prawie tak samo wiekowa jak ja, nieźle zniosła próbę czasu. Nadal się ją świetnie czyta. Oczywiście mam spaczone spojrzenie, bo patrzę na nią częściowo przez pryzmat wspomnień, ale moim zdaniem wypada bardzo dobrze na tle współczesnych produkcji z gatunku "space opera".

     
 
Site copyrights© 2009 by Karol Ginter