Recenzje
 
 
Recenzje Karola
 
Simon R. Green
"Cz³owiek ze z³otym amuletem"
Simon R. Green Cz³owiek ze z³otym amuletem

Rodzina Droodów od wieków walczy z potworami. Eddie Drood jest agentem terenowym, który wykonuje tajne misje zlecone przez rodzinê. Lubi pos³ugiwaæ siê pseudonimem Szaman Bond. Wiedzie raczej beztroskie ¿ycie. Do czasu. Pewnego dnia kieruj±ca rodzin± Matriarchini wydaje na niego wyrok ¶mierci. Kiedy Eddie wychodzi ca³o z serii zamachów, zostaje og³oszony renegatem. ¦cigany przez rodzinê oraz gromadê innych wrogów, których zd±¿y³ siê dorobiæ, usi³uje odkryæ, dlaczego Matriarchini, czyli jego w³asna babcia, uzna³a go za zdrajcê.

Zalet± powie¶ci jest humor. Niestety, jest to jedyny atut tej ksi±¿ki. Przez pewien czas ³agodzi³ mój krytycyzm. Przymyka³em oczy na to, ¿e intryga nie ma sensu (zacznijmy od tego, ¿e jak siê chce kogo¶ zabiæ, to jest milion prostszych sposobów, ni¿ to, co zorganizowa³a Matriarchini), bohater jest idiot± (przez ca³e ¿ycie nie naszed³ go nawet cieñ zw±tpienia co do intencji rodziny), a autor wymiotuje kolejnymi absurdalnymi pomys³ami (choæ wiele mnie rozbawi³o, to ilo¶æ nie zawsze przechodzi w jako¶æ). Celowo u¿y³em s³owa "wymiotuje", bo widaæ, ¿e Green poch³on±³ masê literatury fantastycznej i wymiotuje zaczerpniêtymi stamt±d lekko strawionymi pomys³ami. Nie mo¿na tu mówiæ o jakim¶ uniwersum stworzonym na potrzeby tej historii. To jest wy³±cznie chaos. Przydatny dla autora, bo nierz±dz±cy siê ¿adnymi regu³ami, które ogranicza³yby wyobra¼niê.

Kolejne efektowne zwroty akcji coraz bardziej rozczarowywa³y, bo u¶wiadamia³y, jak wielk± wydmuszk± jest ca³a ta historia. Bohater przez wiele stron realizuje niesamowicie b³yskotliwy pomys³ wypytywania wszystkich wokó³, dlaczego babcia przesta³a go lubiæ. Jest to zawsze okazja do jakiej¶ demolki, rozróby i mordobicia. Czyli tych form spêdzania wolnego czasu, o których Eddie wie co nieco. Je¶li w trakcie szkolenia uczyli Eddiego czego¶ na temat dyplomacji i negocjacji, to najwyra¼niej ju¿ dawno wylecia³o mu to z g³owy. W koñcu, gdy obrana przez niego strategia kompletnie zawodzi (tak jakby mia³a jakiekolwiek szanse powodzenia), w niewielkim skupisku szarych komórek, imituj±cych dla niepoznaki mózg Eddiego, rodzi siê my¶l, ¿e mo¿e warto by³oby zapytaæ sam± Matriarchiniê, o co w tym chodzi. Brawo! Gratulacje! Tym samym Eddie pokona³ w wy¶cigu na inteligencjê mój czajnik!

Nie pastwi³bym siê mo¿e tak nad t± powie¶ci±, gdyby nie jeszcze jeden istotny aspekt. Wiem, ¿e relatywizm moralny sta³ siê modnym trendem w literaturze i filmie. Jednak Eddie ma bardzo powa¿ny problem z rozró¿nieniem dobra i z³a. Na pierwszych kartach powie¶ci bezczynnie przygl±da siê demonom paso¿ytuj±cym na ludziach. W koñcu to nie jego sprawa. Móg³bym nawet jako¶ usprawiedliwiæ tak± postawê. Jednak pó¼niej Eddie opowiada siê po stronie potworów, gdy Liga Objawionego Przeznaczenia ujawnia swoje plany. Choæ zawsze by³ obojêtny na krzywdê ludzi, nie umie pozostaæ obojêtny na krzywdê potworów. To wyzwala w nim wrodzon± sk³onno¶æ do przemocy. Tylko, czy przypadkiem nie mia³ chroniæ ludzi przed potworami? I czy przypadkiem nie kipia³ s³usznym gniewem, gdy zorientowa³ siê, ¿e jego rodzina zamiast chroniæ ludzko¶æ przed potworami, realizuje w³asne, ukryte cele? Jego system warto¶ci pozostawia najwyra¼niej du¿o do ¿yczenia.

Kto wie zreszt±, czy takiego problemu nie ma sam autor. Zdecydowanie zapêdzi³ siê za daleko, kiedy portretowa³ Kubê Rozpruwacza. Ot, sympatyczny pan, który ma do¶æ niecodzienne hobby. No, ale w koñcu, kto nie ma czego¶ na sumieniu... To by³ moment, w którym skre¶li³em tê powie¶æ definitywnie. Nawet relatywizm moralny musi mieæ pewne granice.

Jak widaæ, powie¶æ wywo³a³a we mnie burzê emocji. Negatywnych. Mia³bym ochotê dalej siê pastwiæ i ob¶miewaæ ka¿dy durny pomys³ autora, a¿ nie osta³oby siê nic. Darujê sobie. Na koniec jeszcze jedynie podkre¶lê, ¿e choæ tytu³ jest aluzj± do filmu o Jamesie Bondzie, to ksi±¿ka nie ma nic wspólnego z historiami o brytyjskim agencie. Szkoda, bo trochê na to liczy³em.

     
 
Site copyrights© 2014 by Karol Ginter