Recenzje
 
 
Recenzje Karola
 
Ken Follet:
"Zamieć"
Nie czytałem żadnej powieści Folleta od kilkunastu lat. Przeczytałem ich kilka na początku lat 90-tych ubiegłego wieku. Właściwie wszystkie, które się wówczas ukazały. Sam nie wiem dokładnie, dlaczego przestałem sięgać po książki jego autorstwa. Może poczułem w pewnym momencie przesyt? A może zaczął mnie drażnić sposób narracji? W każdym razie "Zamieć" także towarzyszyła mi w podróży do Bawarii.

W powieści trudno wskazać indywidualnego bohatera. Fabuła koncentruje się wokół niewielkiej szkockiej firmy farmaceutycznej, Oxenford Medical, oraz rodziny jej właściciela, Stanleya Oxenforda. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Wielu pracowników już wzięło urlopy. Tymczasem Toni Gallo, która odpowiada w Oxenford Medical za sprawy bezpieczeństwa, odkrywa brak dwóch dawek eksperymentalnego leku przeciw zabójczemu wirusowi Madoba 2. Śledztwo ujawnia, że zabrał je jeden z laborantów. Na nieszczęście okazuje się, iż zabrał on szczepionkę by ratować własne życie. Wcześniej wyniósł z laboratorium królika doświadczalnego, który był zainfekowany wirusem. W konsekwencji sam zachorował. Eksperymentalna szczepionka okazała się nieskuteczna. Zmarł. Ujawnienie tego wywołało groźny dla Oxenford Medical skandal. Nie było wiadomo, czy laborant przypadkiem nie zainfekował osób trzecich. Poważny inwestor, jakim była amerykańska armia, zagroził wycofaniem funduszy. To groziło bankructwem firmy. Stanley Oxenford i zakochana w nim Toni Gallo nie mogli przypuszczać, że to dopiero początek kłopotów.

Syn Stanleya Oxenforda, Kit, znalazł się w tarapatach finansowych. Skłonność do hazardu sprawiła, że popadł w ogromne długi. To pozwoliło na szantażowanie jego osoby. Dał się namówić na włamanie do firmy ojca. Niegdyś zaprojektował system ochrony w Oxenford Medical. Ojciec wyrzucił go z firmy, gdy Toni Gallo wykryła, że Kit okradał ojca. Teraz Kit ma wprowadzić do firmy złodziei, po to, by zabrać stamtąd eksperymentalny lek. Nie wie, że prawdziwy cel włamania jest inny. Nie domyśla się nawet, jak bardzo wszystko może się skomplikować, kiedy popsuje się pogoda. Tytułowa zamieć uniemożliwia realizację pierwotnego planu ucieczki. A pogoda to nie jedyna komplikacja. Kit sprowadza niebezpieczeństwo na swoją rodzinę, gdy wskazuje swym wspólnikom drogę na farmę.

Książki nie czytało się może tak przyjemnie jak powieści Cobena, ale jest przyzwoita. Jeśli nie wystawiam jej lepszej opinii, to chyba dlatego, że Follet inaczej rozkłada akcenty. Koncentruje się nie tyle na akcji, ile na relacjach międzyludzkich. Ich analizie poświęca bardzo dużo miejsca. Szczególnie relacjom damsko-męskim. Wyraźnie widać, że za swoją grupę docelową wybrał kobiety. Stąd czasami czułem znużenie przy lekturze. Follet ciekawie konstruował fabułę, miejscami aż do przesady stosując prawo Muphy'ego. Przestępcom w trakcie włamania i tuż po nim rzeczy szły tak źle, jak to tylko możliwe. Inna sprawa, że na podstawie wiedzy o systemach alarmowych, a przede wszystkim wiedzy o normach, które w tej branży obowiązują, mogę stwierdzić, iż włamanie w sposób, który autor opisał, jest po prostu niemożliwe. Pracuję w branży, więc coś o tym wiem. Jednak jako informatyk, który projektował system ochrony, Kit byłby w stanie dokonać włamania zupełnie inaczej. Uznajmy zatem, że to się bilansuje. Tak naprawdę to tylko raz, w celu podniesienia napięcia, Follet mocniej się potknął. Było to już pod koniec powieści, więc nie chcę wchodzić w szczegóły. Był to błąd logiczny. Gdyby tego drobnego epizodu nie było, nie wpłynęłoby to absolutnie na fabułę. A tak, lekki niesmak pozostał. Szkoda. Mimo moich utyskiwań, książkę będę dobrze wspominał. To chyba najważniejsze.

     
 
Site copyrights© 2006 by Karol Ginter