O ile początkowo kolejne opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych ukazywały się regularnie co roku, to od wydania "Przypływów nocy" minęły dwa lata, nim do moich rąk trafili "Łowcy kości". Przerwa zbyt duża, żebym zdecydował się od razu na lekturę. Zbyt wielu bohaterów i zbyt wiele wątków pojawiło się w kolejnych książkach. Zbyt wiele z nich zapomniałem. Wspominałem o tym pisząc recenzję "Przypływów nocy". Uznałem zatem, że muszę sobie najpierw przypomnieć poprzednie książki cyklu. Przebrnięcie przez kilka tysięcy stron opowieści zajęło trochę czasu. Jednak dzięki temu nie czułem się zagubiony, kiedy na kartach "Łowców kości" pojawiały się postaci i wątki z poprzednich tomów. Ponadto ponowna lektura cyklu dostarczyła mi sporo przyjemności. Erikson ma talent do opowiadania historii. A jeszcze większy do ich gmatwania.
"Łowcy kości" spinają wiele dotychczas rozdzielonych wątków. W prologu akcja przenosi nas na Kartool. Nieustannie pijana sierżant straży miejskiej Hellian spotyka świeżo przybyłego na wyspę byłego kapłana D'rek, Banaschara z Malazu. Na jego prośbę rozkazuje straży miejskiej wyłamać drzwi świątyni D'rek. W środku nie było już nikogo żywego. Pozostały tylko trupy. Zanim Hellian otrząsnęła się z widoku, Banaschar znika. Magicznie. Cała sprawa jest tajemnicza. Hellian i jej ludzie zostają wysłani do Siedmiu Miast, pod rozkazy Tavore. Postać tajemniczego Banaschara powróci dużo, dużo później.
W Siedmiu Miastach Bezimienni uwalniają potężnego d'iversa, t'rolbarahla Dejima Nebrahla. Wyznaczają mu zadanie. To wydarzenie zainicjuje lawinę kolejnych. Niegdyś to Bezimienni wyznaczyli Mappo Konusa na strażnika Icariuma. Jednak teraz zmienili zdanie. Zadanie to miał przejąć gralski wojownik, Taralack Veed. Cele Bezimiennych i ich motywy nadal pozostają nieznane. Z dwunastu, którzy wzięli udział w rytuale uwolnienia, jedenastu zginęło. Ocalała tylko Pani Złośliwość, siostra Pani Zawiść, która kiedyś walczyła z Pannion Domin. Te jednopochwycone córki Shaltathy Lore (Tiste Edur) i Draconusa (pradawny bóg, twórca Dragnipura, pokonany przez Anomandera Rake'a) nienawidzą się serdecznie.
Nową postacią na kartach cyklu jest kuzyn Kalama, Barathol Mekhar. Oskarżany przez wielu o wpuszczenie T'lan Imassów do Arenu, zaszył się w niewielkiej wsi. Jako kowal zyskał sobie autorytet wśród garstki mieszkańców. Przeszłość, przed którą uciekał, miała go jednak dogonić. Zwiastunem tego jest pojawienie się we wsi T'lan Imassów.
Dawny żołnierz Apokalipsy, Leoman od Cepów, chroni się w Y'Ghatanie. Czeka tam na przybycie ścigającej go armii Tavore. Szykuje pułapkę. Jednak szczegółów swych planów nie zdradza nawet swojemu zastępcy, Corabbowi. Temu, któremu towarzyszy szczęście Oponn.
Karsa Orlong spotyka na swej drodze czarownicę z Ugaratu, Samar Dev. Samar Dev decyduje się mu towarzyszyć. Ich podróż doprowadzi do spotkania z Tiste Edur, którzy zgodnie z rozkazami Rhulada realizują politykę podboju i eksterminacji.
Apsalar zawiera kontrakt z Tronem Cienia. Realizuje zlecone przez niego zadania. Na swej drodze spotyka dwa duchy, które przedstawiają się jej jako Serwatka i Telorast. Uwalnia je, a one decydują się jej towarzyszyć. Nie bardzo wiadomo, jakie tajemnice ukrywają, ale swoimi dialogami wnoszą sporo humoru do opowieści. Co prawda są na tyle nieudolne, że zdradzają swe smocze pochodzenie, ale nic więcej. Wiadomo też, że realizują bliżej nieznane polecenia Chodzącego po Krawędzi.
Crokus, który przybrał imię Nożownik, demon zwany Szarą Żabą, dawny kapłan Fenera Heboric, Felisin Młodsza i Scillara wędrują przez pustynie Siedmiu Miast w stronę Wyspy Otataralowej. Scillara jest w ciąży. Nosi dziecko Korbolo Doma.
Dowodzona przez Tavore Czternasta Armia tropi Leomana i zbliża się do Y'Ghatanu. Miasta, które już raz wykrwawiło Imperium Malazańskie. To tam zgiąć miał Pierwszy Miecz Dassem Ultor. W szeregach armii są m.in. Skrzypek, Gesler, Chmura, Flaszka, Keneb, Szybki Ben, Kalam, Lostara Yil i wielu innych, znanych z wcześniejszych powieści. Szybki Ben, Kalam i towarzyszący im żołnierze trafiają w Cesarskiej Grocie na latające fortece K'Chain Che'Malle.
Dujek Jednoręki ze swoją armią zaprowadza porządki w Siedmiu Miastach. Problemem jest zaraza, która pustoszy miasta. Jej źródłem jest bogini Poliel. Wszyscy podejrzewają, że sprzymierzyła się z Okaleczonym Bogiem.
Ganoes Paran opuszcza Darudżystan i rusza do Siedmiu Miast. Zaakceptował już swą rolę Władcy Talii Smoków. Chce interweniować w toczącym się między bogami konflikcie. Siedem Miast to tylko jeden z etapów jego podróży. Kolejnym etapem ma być Quon Tali. Na razie jednak chce pokrzyżować plany Bezimiennych i Poliel.
Jak zwykle, tylko naszkicowałem niektóre wątki. Jest ich zbyt wiele, by wszystkie opisać. Już na wstępie zaznaczyłem, że "Łowcy kości" łączą wiele wątków z poprzednich tomów. Stąd nagromadzenie znanych już z wcześniejszych tomów postaci. Oprócz wyżej wspomnianych, pojawili się: Trull Sengar i towarzyszący mu T'lan Imass o imieniu Onrack, kapłan Cienia Iskaral Krost i jego żona Mogora, Minala, Tomad Sengar, Ahlrada Ahn, Piórkowa Wiedźma itd. Takie nagromadzenie postaci i wątków to w pewnym sensie konsekwencja faktu, że założone przez Rhulada imperium Tiste Edur rozrasta się. Dochodzi do nieuniknionej konfrontacji z Imperium Malazańskim. Jednak w samym Imperium Malazańskim dochodzi do konfliktów. Ci, którzy niegdyś zdradzili cesarzową Laseen i opowiedzieli się po stronie sh'aik, teraz odzyskują łaski cesarzowej. Tymczasem Coltaine i jego Wickanie uznani zostają za zdrajców. Konflikt wewnętrzny jest nieunikniony.
Miejscem akcji jest początkowo głównie Siedm Miast. Dopiero w drugim tomie akcja przenosi się do Malazu. Wydarzenia toczą się szybko. To niewątpliwy plus, że autor nie wydłuża historii na siłę. Zawsze chowa coś w zanadrzu, a jego pomysłowość zdaje się nie mieć granic. Nigdy nie wiadomo, jaki zwrot akcji nastąpi za chwilę. A wobec braku podziału na dobrych i złych, wszystko może się zdarzyć. Może dojść do niezwykłych sojuszy. Dawni wrogowie stają się sojusznikami, a sojusznicy wrogami. Autor potrafi też nagle uśmiercić postać, która wydawała się ważna. Nie ma tu niczego pewnego. I w tym między innymi tkwi niezwykły urok cyklu. W jego nieprzewidywalności. A ile tu nowych wątków, które zapewne zostaną rozwinięte w kolejnych tomach. Ciekawi mnie przykładowo, jaki jest związek Darudżystanu i jego magów z Seguleh? Jaką rolę ma do odegrania Pędrak i kim jest tak naprawdę? Pozostaje czekać na kolejny tom. Oby nie za długo. |