David Drake
"Jak błyskawice"

David Drake Jak błyskawice

Kostroma to planeta, która usiłuje zachować neutralność wobec dwóch zwalczających się potęg: Republiki Cinnabaru i Sojuszu Wolnych Gwiazd. Gospodarka Kostromy doskonale prosperuje dzięki handlowi międzygwiezdnemu. Dotychczas Republika Cinnabaru posiadała pewne przywileje w tym handlu. Bardzo by chciała je utrzymać. Dlatego na Kostromę zawitała delegacja, która ma wynegocjować przedłużenie tych przywilejów.

Jednym z oficerów, którzy przybyli na Kostromę w ramach delegacji, jest porucznik Daniel Leary. Nie uczestniczy w samych negocjacjach, dlatego snuje się po mieście i szuka sobie zajęcia. Trafia do biblioteki, gdzie poznaje Adele Mundy, która świeżo objęła stanowisko Bibliotekarki Elektora. Adele również pochodzi z Republiki Cinnabaru. Z urodzenia jest arystokratką, ale jej rodzinę oskarżono o zdradę, więc doświadcza losu wygnańca. Udało jej się ujść z życiem, ale reszta jej rodziny nie miała tyle szczęścia.

Niespodzianie dla Daniela i Adele ich losy zostaną splecione w wyniku zajść, do których dojdzie na Kostromie. Jak to często bywa, polityka potrafi brutalnie obejść się z ludźmi. Nowy elektor, który siłą zdobył władzę, narobił sobie wielu wrogów.

Bardzo długo nie bardzo wiedziałem, o czym jest ta powieść. Fabuła snuła się ospale. Autor prezentował bohaterów. Rozbudowywał te postacie. Jednak nic się nie działo. Na tym etapie powieść bardzo skutecznie mnie usypiała. Klika kartek i już chciało mi się spać. Sam się sobie dziwię, że wytrwałem do momentu, gdy akcja nabrała tempa.

Właściwie cała intryga przypomina od pewnego momentu sytuację z okresu zmagań zimnowojennych między USA i ZSRR. Miałem chwilami wrażenie, że autor napisał książkę sensacyjną, której akcja toczy się w jakimś kraju afrykańskim, a gdy jej nie sprzedał, przerobił na s-f. W dobie podróży międzygwiezdnych technologie, których używa się w przyszłości, wydają się anachronizmem.

W sumie, to jest to średniej jakości czytadło dla młodzieży. Być może, gdybym czytał tę powieść jako nastolatek, doceniłbym ją. Może nawet by mi się spodobała. W tych okolicznościach uznałem ją za dość wtórną. Pewnie za parę tygodni już o niej kompletnie zapomnę.

2020-07-28

Site copyrights© 2020 by Karol Ginter