Gry
 
 
 
 
Diablo 2

Zapewne większość z was przynajmniej słyszała o tej grze. Kontynuacja legendarnego już Diablo. Przyznaję, że z niecierpliwością wyczekiwałem tej gry. A tymczasem Blizzard, czyli wydawca gry, wciąż przesuwał termin premiery. Dlatego byłem bardzo ciekaw, nad czym tyle pracują. Gdy wreszcie kupiłem grę i uruchomiłem, nie mogłem uwierzyć, że tyle czasu zajęło im wykonanie czegoś takiego.

Pierwsze wrażenie było okropne. Piksele biły po oczach. Najbardziej bulwersowało, że nawet bardziej niż w Diablo. Przez te kilka lat wiele wydarzyło się w dziedzinie grafiki, a Blizzard zupełnie to przegapił. Jedyne co powalało bezwzględnie na kolana to intro i przerywniki filmowe po każdym akcie gry. Nawet kolorystyka gry jest moim zdaniem beznadziejna.

Kolejna rzecz, która mnie poirytowała, to brak możliwości sejwowania gry. Rozgrywka zapisywana jest automatycznie, np. w chwili gdy giniemy. Jeśli jednak nie możemy odzyskać w drodze walki ekwipunku, to pozostaje nam jedynie zacząć od nowa. Dosłownie. Znowu będziemy musieli przebijać się przez tabuny wrogów. Dla mnie był to kłopot. Nie mam tyle czasu, by grać godzinami. W Diablo mogłem sobie zagrać nawet 20 minut, zapisać grę i zacząć później dalej. W Diablo 2 na taką chwilę mogłem nawet nie włączać gry.

Diablo 2 ma dla mnie jeszcze jedna wadę. Jestem zwolennikiem gry single player. Wersja single w Diablo generowała większą liczbę questów. Co więcej, niektóre z nich były losowe. Dlatego kilka gier mogło być zupełnie różnych. Diablo 2 niestety nie ma tej zalety. Każda kolejna gra będzie taka sama. Nie dostaniemy żadnego nowego zadania. Dziwi mnie nawet, że nikłe elementy RPG w Diablo nie tylko nie zostały rozbudowane, lecz nawet okrojone.

Po długiej litanii wad, może warto zaznaczyć, dlaczego grę jednak polubiłem. Po pierwsze akcja. Czasami dobrze się wyładować, rozbijając w proch i w pył armię sił Ciemności. Do tego dochodzą czary i magia. Pomysłowość autorów w tej dziedzinie zdumiewa. Fakt, iż część nie przydaje się zupełnie do niczego, a czarodziejka do pięt nie dorasta ze swoim arsenałem czarodziejowi z Diablo, ale taki przykładowo nekromanta to niezły twardziel. Może tylko sobie stać z boku i patrzeć jak stworzona przez niego armia umarlaków gromi złych facetów. Do tego dochodzi ogromna ilość magicznych przedmiotów. Wreszcie sam scenariusz jest na tyle intrygujący, że chcemy poznać ciąg dalszy tej historii. Dlatego też kupiłem dodatek do D2, czyli "Pana Zniszczenia". Nowe postacie, nowe potwory, nowe krainy i nowe przedmioty. Ekstra.

 
 
Site copyrights© 2006 by Karol Ginter