Clive Cussler
"Wir Pacyfiku"

Clive Cussler Wir Pacyfiku

To miał być kolejny sukces amerykańskiej technologii i marynarki wojennej. Jednak dziewiczy rejs nowego okrętu podwodnego noszącego nazwę "Starbuck" zostaje tragicznie przerwany w niejasnych okolicznościach. Po okręcie ginie wszelki ślad. Poszukiwania nie przynoszą żadnych efektów. Jak tak duży okręt może zupełnie zniknąć?

Wypoczynek na plaży na Hawajach może mieć dość nieprzewidziane konsekwencje. Dirk Pitt, pracownik NUMA, ryzykując życiem, wydobywa z oceanu tajemniczy żółty cylinder. W środku znajduje wiadomość od dowódcy zaginionego okrętu podwodnego. Przekazuje ją do rąk adresata, którym jest admirał Hunter. Tak zaczyna się pierwsza przygoda Dirka Pitta.

Cussler zastrzega już we wstępie, że na tle innych powieści, których bohaterem był Dirk Pitt, fabuła "Wiru Pacyfiku" nie jest z byt skomplikowana. Faktycznie, powieść nie może konkurować z innymi książkami, które opisują późniejsze przygody tego bohatera. Narracja nie jest prowadzona z równą zręcznością, a dialogi miejscami wyraźnie kuleją. A sposób prezentowania relacji damsko-męskich pozostawia wiele do życzenia. Dostrzec można trudne do pogodzenia ze sobą skrajności. Miejscami bohater odnosi się do kobiet w sposób wręcz ordynarny, by za chwilę doświadczać uniesień miłości romantycznej rodem z poezji. Sam nie wiem, co było gorsze...

Mimo różnych wspomnianych mankamentów, całość czyta się dość przyjemnie. Pomysł na fabułę jest ciekawy. Zagadka intrygująca. Historia jest odrealniona w dopuszczalnych dla konwencji granicach. Przynajmniej w moim odczuciu. Jeżeli ktoś czytał moje recenzje, to zauważył zapewne, że nie lubię w powieściach przygodowych i sensacyjnych, gdy rzeczywistość jest przesadnie deformowana, naginane reguły fizyki i prawdopodobieństwa (bywa przy niektórych książkach, że muszę przerwać lekturę i odczekać, aż obniży mi się poziom irytacji). Cussler umie zachować umiar, co mu się chwali.

Site copyrights© 2018 by Karol Ginter