Wyzwania, którym musi sprostać agent reprezentujący sławnych sportowców, aktorów, czy pisarzy, bywają najróżniejsze. Myron Bolitar właśnie wziął na swoje barki niezwykle trudne zadanie. Ma odnaleźć Lexa, gwiazdę rocka, i nakłonić go do powrotu do domu, gdzie umiera z tęsknoty i niepokoju jego żona, była gwiazda tenisa, Suzze Trevantino. Tyle tylko, że w tym samym klubie, gdzie udaje się znaleźć Lexa, Myron zauważa swą szwagierkę Kitty. Nie widział jej od kilkunastu lat. Od czasu, gdy pokłócił się z bratem. Po tamtej kłótni Kitty i jego brat Brad opuścili Stany Zjednoczone. Myrona nurtują pytania dotyczące nie tylko losów brata, ale także związków Kitty z Lexem. Czy Kitty może dążyć do rozbicia małżeństwa? Jakie są jej intencje i cele? I jakie tajemnice skrywają wszyscy wokół...
Coben nie zmienił w niczym schematu fabuły w stosunku do poprzednich powieści. O czym więc miałbym tu pisać, żeby nie powtarzać się nadmiernie? O tym, że nadzwyczaj dużo w tej książce wątków obyczajowych? Chyba nie. O tym, jak niewdzięczna bywa praca tłumacza, kiedy musi tłumaczyć gry słowne (przezabawna rozmowa Wina i Myrona, której bohaterkami są Mee i Yu - oczywiście pod warunkiem, że czytelnik zna angielski)? Chyba też nie. Może tylko wspomnę, że bohater z tomu na tom coraz częściej oddaje się refleksjom dotyczącym własnej przeszłości. Nadal bierze w nim górę natura rycerza walczącego o sprawiedliwość i stającego w obronie słabszych, ale oceniając konsekwencje tej postawy, wpada w pułapki moralnego relatywizmu. Wątpi w dobro i zło. I może właśnie dlatego jest to ostatni tom jego przygód? Czas, żeby pałeczkę przejęło następne pokolenie rodziny.