Recenzje Karola
Harlan Coben
"Wszyscy mamy tajemnice"
Harlan Coben Wszyscy mamy tajemnice

Wyzwania, którym musi sprostać agent reprezentujący sławnych sportowców, aktorów, czy pisarzy, bywają najróżniejsze. Myron Bolitar właśnie wziął na swoje barki niezwykle trudne zadanie. Ma odnaleźć Lexa, gwiazdę rocka, i nakłonić go do powrotu do domu, gdzie umiera z tęsknoty i niepokoju jego żona, była gwiazda tenisa, Suzze Trevantino. Tyle tylko, że w tym samym klubie, gdzie udaje się znaleźć Lexa, Myron zauważa swą szwagierkę Kitty. Nie widział jej od kilkunastu lat. Od czasu, gdy pokłócił się z bratem. Po tamtej kłótni Kitty i jego brat Brad opuścili Stany Zjednoczone. Myrona nurtują pytania dotyczące nie tylko losów brata, ale także związków Kitty z Lexem. Czy Kitty może dążyć do rozbicia małżeństwa? Jakie są jej intencje i cele? I jakie tajemnice skrywają wszyscy wokół...

Coben nie zmienił w niczym schematu fabuły w stosunku do poprzednich powieści. O czym więc miałbym tu pisać, żeby nie powtarzać się nadmiernie? O tym, że nadzwyczaj dużo w tej książce wątków obyczajowych? Chyba nie. O tym, jak niewdzięczna bywa praca tłumacza, kiedy musi tłumaczyć gry słowne (przezabawna rozmowa Wina i Myrona, której bohaterkami są Mee i Yu - oczywiście pod warunkiem, że czytelnik zna angielski)? Chyba też nie. Może tylko wspomnę, że bohater z tomu na tom coraz częściej oddaje się refleksjom dotyczącym własnej przeszłości. Nadal bierze w nim górę natura rycerza walczącego o sprawiedliwość i stającego w obronie słabszych, ale oceniając konsekwencje tej postawy, wpada w pułapki moralnego relatywizmu. Wątpi w dobro i zło. I może właśnie dlatego jest to ostatni tom jego przygód? Czas, żeby pałeczkę przejęło następne pokolenie rodziny.

Site copyrights© 2014 by Karol Ginter