Harlan Coben
"Nie odpuszczaj"

Harlan Coben Nie odpuszczaj

Minęło 15 lat, a Nap nadal nie pogodził się ze śmiercią brata bliźniaka, Leo. Wciąż przemawia do niego w myślach. Może nie jest to normalne, ale przynajmniej udaje mu się stwarzać pozory sympatycznego i porządnego sąsiada. Częściowo pomaga mu w tym wykonywany zawód: jest policjantem. Inna sprawa, że ma skłonność do brania sprawiedliwości w swoje ręce. Robi to jednak na tyle dyskretnie, że pozostaje bezkarny.

Tamtej tragicznej nocy Nap stracił nie tylko brata, ale również dziewczynę, Maurę, która tajemniczo zniknęła. Zapewne był to kolejny ważny czynnik, który sprawił, że jego obecne życie prywatne nie wygląda najlepiej. Przez całe lata obsesyjnie poszukiwał Maury. Nie było szans na zbudowanie zdrowej relacji z inną kobietą.

Kiedy u drzwi jego domu staje dwoje policjantów, Nap nawet się nie domyśla, że przyjdzie mu stawić czoła upiorom przeszłości. I jak to zwykle u Cobena bywa, nowo nabyta wiedza wywróci jego życie do góry nogami.

Coben posługuje się stałym zestawem trików, aby przykuć uwagę czytelnika i nie dać mu odetchnąć ani na chwilę. Sam się zastanawiam, jak on to robi, że tak często mu się to udaje. Owszem, niby podobny schemat fabularny jak zawsze, ale wciąż mi się to nie nudzi. Może tylko w jednym momencie poczułem zawód, bo autor w celu zbudowania większego napięcia kazał bohaterowi zachowywać się w sposób urągający zdrowemu rozsądkowi. W końcu trudno uwierzyć, by policjant podejmując rozmowę z osobą, którą podejrzewa o ciężkie przestępstwa, nie zachował wymaganej w takich okolicznościach ostrożności. Nie będę wchodził w szczegóły, ale było to tak nierzeczywiste, jak późniejsze wyjście bohatera z opresji. Reguły prawdopodobieństwa zostały naciągnięte do granic możliwości w obu tych sytuacjach.

2020-09-14

Site copyrights© 2020 by Karol Ginter