Recenzje
 
 
Recenzje Karola
 
Lee Child
"Podejrzany"
Lee Child Podejrzany

Pobicie dwóch mężczyzn na oczach agentów FBI to nienajlepszy pomysł. Nawet fakt, że pobici to gangsterzy trudniący się wymuszaniem okupu, nie jest okolicznością łagodzącą. Organa ścigania są czułe na punkcie wyłączności na stosowanie przemocy. Na swoje nieszczęście, Jack Reacher po prostu nie wiedział, że od jakiegoś czasu jest inwigilowany. Długo prowadził wędrowny tryb życia i pechowym zbiegiem okoliczności, kiedy tylko gdzieś osiadł na dłużej, zaczęły się kłopoty. Ktoś zaczął mordować żołnierki, które, zanim opuściły armię, padły ofiarą molestowania seksualnego. A że w swoim czasie Reacher, jako żandarm, zajmował się ich sprawami, wytypowany został jako podejrzany. W końcu zawsze miał ciągoty do samodzielnego wymierzania sprawiedliwości. Udowodnił to zresztą naocznie agentom FBI, gdy dokonał samosądu na gangsterach. I gdy wydaje się, że wszystko sprzysięgło się przeciwko niemu, popełnione zostaje kolejne morderstwo. FBI musi wytypować innego mordercę. Szantażem zmusza jednak Reachera do współpracy. Były żandarm nienawidzi takich metod i zrobi wszystko, by odzyskać swobodę działania. Jak zawsze, kieruje się własnym kodeksem moralnym. Działa nieszablonowo, ale nadzwyczaj skutecznie.

Nie wiem, jak autor to robi, ale kolejny raz dowiódł talentu w dziedzinie budowania zawiłej intrygi. Trudno było oderwać się od lektury nawet na chwilę. Choć, z drugiej strony, widać pewne kalki fabularne przeniesione z poprzednich powieści. Dzięki lekturze "Jednym strzałem" dość szybko domyśliłem się, że także i tym razem mamy do czynienia z mistyfikacją. Wytypowanie mordercy było dość proste. Jeszcze zanim dobrnąłem do dwusetnej strony, wiedziałem, kto jest czarnym charakterem. Autor podrzuca czytelnikowi wiele subtelnych podpowiedzi, choć równocześnie stara się mylić tropy. Już przy lekturze wcześniejszych powieści zauważyłem, że autor lubi się czasami przypochlebić czytelnikom i tak prowadzi narrację, aby czytelnik miał możliwość wytypowania mordercy, zanim bohater w ogóle zorientuje się, o co chodzi. Taka maniera. A znając kilka wcześniejszych książek, tym łatwiej było mi snuć domysły. W końcu autorzy miewają ciągoty do sięgania po sprawdzone triki. Nie należę do tych, którzy zawsze oczekują czegoś ze wszech miar oryginalnego. Ważne, że powieść dostarczyła mi godziwej rozrywki. Wprawdzie - szczególnie z perspektywy zakończenia - kilka elementów fabuły wydaje się naciąganych, ale i tak była to doskonała książka.

     
 
Site copyrights© 2013 by Karol Ginter