Recenzje
 
 
Recenzje Karola
 
Piers Anthony
"Zaklęcie dla Cameleon"
Piers Anthony Zaklęcie dla Cameleon

Bink jest mieszkańcem czarodziejskiej krainy Xanth. Zamieszkują ją stworzenia magiczne oraz posługujący się magią ludzie. Problem Binka polega na tym, że nie posiada on żadnego talentu magicznego. A przynajmniej, talent ten nie chce w żaden sposób się ujawnić. Tymczasem, zgodnie z prawem, osoby pozbawione talentu magicznego po osiągnięciu 25 lat muszą opuścić Xanth. Bink ma tylko miesiąc, by udowodnić, że posiada talent i wobec tego może pozostać w Xanth. Zdesperowany, udaje się do Dobrego Maga Humfreya, który może być w tych okolicznościach jego jedynym ratunkiem. Czeka go podróż pełna przygód, bo Xanth to kraina pełna pułapek i niebezpieczeństw. A że większość z nich ma charakter magiczny, dużo większe znaczenie od sprawności fizycznej mają inteligencja i spryt. No i naturalnie szczęście.

Czytałem tę książkę pierwszy raz prawie dokładnie 20 lat temu. Sięgnąłem teraz po nią przez sentyment. Adresowana jest zdecydowanie do nastoletniego czytelnika. Gdyby nie to, że czytałem ją dawno temu, zapewne teraz nie zostawiłbym na niej suchej nitki. Tłumaczenie jest miejscami tak kalekie, że woła o pomstę do nieba. To był jednak początek lat 90-tych, gdy rynek księgarski był w powijakach. Przyznaję, że mam w pamięci gorsze tłumaczenia. Atutem książki są lekkość stylu i humor. Xanth też jest dość oryginalnie pomyślaną, bajkową krainą. Książka miejscami trąci wprawdzie nachalnym dydaktyzmem i moralizatorstwem, ale da się ją czytać. Oczywiście, gdy ma się do niej dystans, jak i odrobinę sympatii przez wzgląd na wspomnienia. Taka chwila nostalgii. Na stare lata lubię czasami powspominać młodość.

     
 
Site copyrights© 2012 by Karol Ginter