
Jeśli po lekturze "Świata Czarownic" czytelnikowi wydawało się, że zagrożenie ze strony Kolderczyków zostało zażegnane, nic bardziej mylnego. To była zaledwie zwycięska bitwa, a wojna toczy się dalej. Simon Tregarth i Jaelithe stawiają więc dzielnie czoła kolejnym niebezpieczeństwom.
Nie zamierzam się rozpisywać, bo ta książka to wręcz dokończenie "Świata Czarownic". Dla mnie była to kolejna, sympatyczna podróż sentymentalna. Na razie wystarczy.