|
|
 |
|
|
|
Douglas Preston, Lincoln
Child:
"Laboratorium" |
|
|
|
|
|
"Laboratorium" to thriller
medyczny. Powieść zaczęła się od intrygującego
epizodu, który rozegrał się na oddziale
zamkniętym szpitala psychiatrycznego.
Jego bohaterem był doktor nauk medycznych,
renomowany naukowiec, Franklin Burt,
który - wbrew pozorom - okazał się dość
niebezpiecznym przypadkiem. Jednak to
nie on był głównym bohaterem powieści,
choć odegrał w niej niebagatelną rolę.
Faktycznym bohaterem był Guy Carson,
młody naukowiec, który otrzymał wakujące
po Burcie stanowisko w odseparowanym
od świata ośrodku badawczym GeneDyne,
czyli koncernu zajmującego się badaniami
genetycznymi. Carsonowi powierzono zadanie
opracowania szczepionki, która na zawsze
uodporniłaby ludzi na wirus grypy. Dotychczasowe
próby, prowadzone jeszcze przez Burta,
zakończyły się fiaskiem, a co więcej
doprowadziły do załamania nerwowego
u tego ostatniego. Tak w każdym razie
zinterpretowano to, co go spotkało.
A skoro mamy do czynienia z thrillerem
medycznym, nie będzie chyba dla nikogo
zaskoczeniem, że owa diagnoza była błędna.
Rzeczywiste przyczyny obłędu były nieco
inne. Jednak zanim Carson dostrzeże
zagrożenie, sytuacja zrobi się bardzo
poważna. No ale nie będę odbierał przyjemności
z lektury i nie zdradzę, jakiego rodzaju
to zagrożenie. Zwłaszcza, że równolegle
toczy się drugi wątek, w którym inny
naukowiec, Charles Levine, prowadzi
batalię przeciw badaniom genetycznym.
Wątki się zazębiają, gdyż Levine jest
przerażony dochodzącymi go informacjami
o badaniach prowadzonych w tym położonym
na odludziu ośrodku GeneDyne i postanawia
ingerować w bieg wydarzeń. Naturalnie
sciąga tym sobie na głowę kłopoty. Autorzy
podbijają napięcie jeszcze wyżej, gdy
okazuje się, że Levine i ekscentryczny
szef GeneDyne, Brentwood Scopes, byli
niegdyś przyjaciółmi. Muszę przyznać,
że czytałem tę powieść z zapartym tchem.
Od dawna mi się to nie zdarzyło. Gdyby
nie fakt, że jestem strasznie zapracowany,
no i - co tu kryć - nieco już podstarzały,
zapewne przeczytałbym rzecz od deski
do deski w ciągu jednej nocy, ze zdumieniem
dostrzegając przy końcu lektury, iż
już świta. Bywało tak kiedyś z tego
typu książkami. W każdym razie autorzy
konsekwentnie trzymają się tematu. Żadna
dygresja nie trafiła tu przypadkowo.
Każda podawana informacja ma swój zamierzony
cel. Swoją rolę do odegrania. Nawet
najbardziej niezwykła. Nie ma niepotrzebnych
epizodów i dłużyzn. W końcu bohater
- i oczywiście towarzysząca mu (obowiązkowo
piękna i inteligentna) kobieta - postradałby
życie, gdyby nie pewna stara historia
o skarbie. Autorzy umieją odpowiednio
stopniować akcję. Jednym słowem sprawni
rzemieślnicy. Przy tym nie ma tu nadmiernego
dydaktyzmu. Przyznaję, iż martwiłem
się, czy nie ulegną pokusom poprawności
politycznej, ale na szczęście tak się
nie stało. Uniknęli też nadmiernego
moralizowania na temat eksperymentów
genetycznych, chociaż czasami miałem
uczucie, że ciągnie ich coś w tym kierunku.
Starali się przede wszystkim skupić
na akcji i to wyszło powieści na dobre.
Oczywiście miłośnicy bohaterów targanych
rozterkami moralnymi itd. nie znajdą
tu niczego dla siebie i z pewnością
uznają rzecz za płytką i nie wartą uwagi,
ale to już kwestia gustu. Książka dostarczyła
mi naprawdę sporo rozrywki. I oto mi
przede wszystkim chodziło. |
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
Site
copyrights© 2006 by Karol Ginter |
 |
|
|