
Cała historia zaczyna się od nieporozumienia. Przeczuwając nadchodzącą śmierć, mag Drum Billet decyduje się przekazać swoje magiczne dziedzictwo nowonarodzonemu dziecku. Znajduje kowala, któremu właśnie rodzi się ósme dziecko. Kowal jest ósmym synem. A ósmy syn ósmego syna zawsze jest magiem. Dlatego Drum Billet daje dziecku do chwycenia swoją magiczną laskę, a tym samym przekazuje mu ją razem z całą zgromadzoną w niej magią. Tyle tylko, że dziecko nie jest chłopcem. Jest dziewczynką. To oznacza dla niej spore kłopoty, bo zgodnie z tradycją magami mogą być tylko mężczyźni. Kobiety mogą być czarownicami.
Lokalna czarownica, babcia Weatherwax, początkowo jest przeciwna koncepcji żeńskiego maga i ignoruje potencjalne zdolności dziewczynki, którą nazwano Esk. Z czasem niekontrolowane i niewyćwiczone talenty stają się zagrożeniem dla otoczenia, więc chcąc nie chcąc czarownica podejmuje się edukacji Esk. Tyle tylko, że moce dziewczynki są nie do opanowania, więc pozostaje jedno: edukacja w szkole dla magów. Co jednak zrobić, skoro przyjmowani są tam wyłącznie chłopcy?
Kolejna doskonała powieść ze Świata Dysku. Autor bawi się wątkami feministyczno-emancypacyjnymi i pokazuje w krzywym zwierciadle niechęć, jaką do zmian żywią zarówno mężczyźni, jak i kobiety. A że to świat magiczny, uparte trwanie przy starych koncepcjach może ściągnąć niejedno nieszczęście. Ze względu na konwencję, nawet zagrożenia należy tu traktować z przymrużeniem oka. Uśmiałem się nie raz przy lekturze. Co oznacza, że wkrótce sięgnę po kolejny tom.