|
|
 |
|
|
|
Elizabeth Haydon:
Requiem za słońce"
|
|
|
|
|
|
Szczęśliwie się złożyło, że autorka
nie porzuciła swych bohaterów po zakończeniu
trylogii i opisała ich dalsze przygody.
Możemy zatem poznać dalsze dzieje Rapsodii,
Achmeda i Grunthora oraz wielu innych
postaci poznanych na kartach trylogii.
W powieści "Requiem za słońcem"
wskazać można kilka wątków. Dwa z nich
biorą swój początek w trylogii, a pozostałe
są zupełnie nowe. Przede wszystkim okazuje
się, że przeszłość nadal prześladuje
Rapsodię. To zgadza się z tym, co można
przeczytać na okładce. Jednak nieprawdą
jest, że "dawny prześladowca"
zmusza Rapsodię do dokonania wyboru
między nim a życiem jej nienarodzonoego
dziecka. Czemu w Wydawnictwie MAG nadal
pracuje osoba, która wypisuje brednie
na okładkach (patrz recenzja książki
Stevena Eriksona "Dom Łańcuchów")?
Osobnik, który w brutalny sposób przypomina
Rapsodii o swoim istnieniu, absolutnie
nie daje jej żadnej możliwości wyboru.
Po prostu chce ją odebrać jej ukochanemu
mężowi, Ashemu. Okazuje się w związku
z tym, iż nie tylko w przypadku "dawnego
prześladowcy" - że użyję eufemizmu
z okładki - śmierć orzeczono na wyrost
i zdecydowanie przedwcześnie. Autorkę
kusiło chyba, aby sięgnąć po bohaterów
wykreowanych dla potrzeb trylogii, którzy
jednak odegrali tam role drugo- czy
nawet trzecioplanowe. Efekt jest całkiem
interesujący.
Inny wątek dotyczy ambicji Achmeda,
króla Bolgów, aby odbudować dawną twierdzę
Gwylliama w Ylorc, a zwłaszcza szklaną
kopułę, która ma mieć właściwości magiczne.
Jedynym problemem był brak odpowiednich
rzemieślników. I tu wątek ten splata
się z innym. Pamiętacie z poprzednich
tomów, co wydarzyło się w Yarim? To
dość istotne. Teraz Rapsodia zgłasza
projekt przywrócenia świetności Entudenin,
czyli tryskającego w Yarim gejzeru,
który był głównym źródłem wody, ale
wysechł. Zadanie to mają wykonać Achmed
i Grunthor. Jednak w Yarim pewna osoba
wciąż pała żądzą zemsty po wydarzeniach
opisanych w trylogii. Co z tego wyniknie,
przekonajcie się sami przy lekturze.
Ostatni bardzo istotny wątek, to sprawa
Sorboldu, gdzie w dziwnych okolicznościach
zakończyła swój żywot cesarzowa i następca
tronu. Pojawiła się zatem drażliwa kwestia
dalszych losów cesarstwa. Naturalnie
nagłe wygaśnięcie dynastii nie było
dziełem przypadku. Osoba, która stoi
za tą intrygą potrafi jednak maskować
swe rzeczywiste intencje. Prawdopodobnie
ten wątek będzie spajał kolejne tomy,
których należy oczekiwać.
Naszkicowałem dla porządku główne wątki,
ale poza wartką akcją nie mogę pominąć
innych walorów powieści. W pewnym sensie
mogę czuć się usatysfakcjonowany, bo
utyskiwałem wcześniej, recenzując tomy
trylogii, na nadmiar elementów romansu.
Tym razem autorka wyraźnie zmieniła
akcenty. Miłość i namiętność nadal są
obecne, ale nie jest to już tak przesłodzone.
Za to pozostał obecny humor, za który
wysoko cenię autorkę. Zwłaszcza, że
jest to humor specyficzny i zawsze sądziłem,
że typowy raczej dla męskiej części
populacji. Swoją drogą to ciekawe, że
choć przeczytałem sporo dobrych książek
autorstwa kobiet, to jest to chyba jedyna
autorka, która kreuje postaci żartujące
w ten sposób. Hmm... Chyba skończę z
tym dzieleniem się wrażeniami zanim
poważnie narażę się wojującym feministkom.
A i tym niewojującym także. |
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
Site
copyrights© 2006 by Karol Ginter |
 |
|
|